Cast!
(to po chorwacku "cześć" tylko, że jeszcze z takim dzióbkiem na górze)
Tutaj Klaudia! :)
Wiem miało mnie nie być, ale znalazłam chwilę, aby wejść na laptopa mamy.
Jak zapewne zauważyliście piszę z innego konta niż zwykle i od dziś będę z niego do was nadawać na tym blogu :D
Zastanawiacie się pewnie skąd taki tytuł posta..
Wiem, że jesteście ciekawscy.. :D
Tak więc, tytuł jest odnośnikiem do sytuacji, która zdarzyła mi się kilka godzin temu...
Chodziłam z ciocią między regałami sklepu w poszukiwaniu niezbędnego minimum do przeżycia: makaron, chleb, mleko, cukierki itp... Wiecie normalne rzeczy. Moja lista zakupów nie jest zbyt interesująca..
Nagle, między przecierem pomidorowym, a kukurydzą w puszce, pojawia się mężczyzna moich marzeń.
Nie, nie opiszę go wam.. Nawet o tym nie śnijcie..
No, i zaczynamy grę spojrzeń. Oboje, jak gdyby nigdy nic nadal robimy zakupy, wymieniając się co jakiś czas uśmiechem, spojrzeniem i znów uśmiechem.
Dochodzę do regału z proszkami do prania i już jestem w nim po uszy zakochana.
Ustawiam się z moim czerwonym koszykiem w kolejce do kasy, mając nadzieję, że nie stracę tego kontaktu. Ktoś u góry chyba wysłuchał moich modlitw, bo około minuty później przyszedł ON i stanął za mną ze swoim wózkiem.
(informacja dla maniaków seksualnych czytających tego bloga: to nie są metafory do opisania erotycznej sceny. I nie sądzę by istniał na świecie ktoś, kto używa słowa "wózek" dla synonimu męskich klejnotów).
Nadal patrzymy i uśmiechamy się do siebie, patrzymy i uśmiechamy (kontynuujcie ile chcecie), aż spadł mi szampon, który chciałam położyć na taśmę przy kasie.
On pochyla się razem ze mną aby go podnieść i nasze ręce stykają się.
Stajemy oko w oko, i w końcu on zaczyna poruszać tymi perfekcyjnymi ustami, żeby mi coś powiedzieć.
"Piękna.." (oczywiście po chorwacku)
Powiedział do mnie "piękna" rozumiecie? Co to do cholery znaczy?
Czy wy mężczyźni myślicie, że takie nawiązanie kontaktu jest czarujące?
W tym momencie romantyczne tło towarzyszące naszym spojrzeniom brutalnie znikło, jakby ktoś wyłączył muzykę.
Zapłaciłam za swoje zakupy i poszłam najszybciej jak to możliwe, nawet nie czekając na ciocię xD
Jest to totalnie niezwiązane z blogiem, ale po prostu musiałam wam to opisać :D
Czy to możliwe, że facet zaczyna rozmowę takimi słowami?
Czy to z nim jest coś nie w porządku, czy to ja jestem za bardzo wymagająca?
Dajcie mi znać co o tym myślicie.
Pozdrówki <3