niedziela, 28 sierpnia 2016

I kolejne ogłoszenie...

Hey..
Z tej strony Kinga i Klaudia..
Nie no my jesteśmy jakieś nawiedzone...
Czy to możliwe, żebyśmy miały, aż takiego pecha w zdobywaniu czytelników..?
Prowadzimy bloga już prawie trzy miesiące, a wyświetleń jest zaledwie ponad 800.. O komentarzach nawet nie wspominając..
Tak, tak, wiemy.. Powinnyśmy się cieszyć z tego co mamy..
I tak jest! Cieszymy się, ale w głębi naszych szlachetnych serduch, czujemy pewien niedosyt..
Nie wiemy już co myśleć i co robić..
Zastanawiamy się nad zamknięciem bloga...
Najwyżej dodamy ASK'a i rozdział i to będzie koniec naszej blogowej przygody...
Nie znikniemy z wirtualnego świata.. Co to, to nie! xD
Zapewne zauważycie nasze nicki na blogach Igi, Wiki i Żelqa..
Które regularnie odwiedzamy (a przynajmniej ja - Kinga) i (może nie tak regularnie) komentujemy..

No, więc..
Do następnego i doradźcie nam coś!
Cokolwiek!
(jeśli oczywiście ktokolwiek jeszcze tam, żyje..)
Pozdrówki i wenki <3

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Ten absurdalnie piękny, który jednak...


Cast! 
(to po chorwacku "cześć" tylko, że jeszcze z takim dzióbkiem na górze)
Tutaj Klaudia! :) 
Wiem miało mnie nie być, ale znalazłam chwilę, aby wejść na laptopa mamy.
Jak zapewne zauważyliście piszę z innego konta niż zwykle i od dziś będę z niego do was nadawać na tym blogu :D
Zastanawiacie się pewnie skąd taki tytuł posta.. 
Wiem, że jesteście ciekawscy.. :D
Tak więc, tytuł jest odnośnikiem do sytuacji, która zdarzyła mi się kilka godzin temu...

Chodziłam z ciocią między regałami sklepu w poszukiwaniu niezbędnego minimum do przeżycia: makaron, chleb, mleko, cukierki itp... Wiecie normalne rzeczy. Moja lista zakupów nie jest zbyt interesująca..
Nagle, między przecierem pomidorowym, a kukurydzą w puszce, pojawia się mężczyzna moich marzeń.
Nie, nie opiszę go wam.. Nawet o tym nie śnijcie..
No, i zaczynamy grę spojrzeń. Oboje, jak gdyby nigdy nic nadal robimy zakupy, wymieniając się co jakiś czas uśmiechem, spojrzeniem i znów uśmiechem.
Dochodzę do regału z proszkami do prania i już jestem w nim po uszy zakochana.
Ustawiam się z moim czerwonym koszykiem w kolejce do kasy, mając nadzieję, że nie stracę tego kontaktu. Ktoś u góry chyba wysłuchał moich modlitw, bo około minuty później przyszedł ON i stanął za mną ze swoim wózkiem.
(informacja dla maniaków seksualnych czytających tego bloga: to nie są metafory do opisania erotycznej sceny. I nie sądzę by istniał na świecie ktoś, kto używa słowa "wózek" dla synonimu męskich klejnotów).
 Nadal patrzymy i uśmiechamy się do siebie, patrzymy i uśmiechamy (kontynuujcie ile chcecie), aż spadł mi szampon, który chciałam położyć na taśmę przy kasie.
On pochyla się razem ze mną aby go podnieść i nasze ręce stykają się.
Stajemy oko w oko, i w końcu on zaczyna poruszać tymi perfekcyjnymi ustami, żeby mi coś powiedzieć.
"Piękna.." (oczywiście po chorwacku)
Powiedział do mnie "piękna" rozumiecie? Co to do cholery znaczy?
Czy wy mężczyźni myślicie, że takie nawiązanie kontaktu jest czarujące?
W tym momencie romantyczne tło towarzyszące naszym spojrzeniom brutalnie znikło, jakby ktoś wyłączył muzykę.
Zapłaciłam za swoje zakupy i poszłam najszybciej jak to możliwe, nawet nie czekając na ciocię xD

Jest to totalnie niezwiązane z blogiem, ale po prostu musiałam wam to opisać :D
Czy to możliwe, że facet zaczyna rozmowę takimi słowami?
Czy to z nim jest coś nie w porządku, czy to ja jestem za bardzo wymagająca?
 Dajcie mi znać co o tym myślicie.
Pozdrówki <3

sobota, 20 sierpnia 2016

Po Drugiej Stronie Życia - Rozdział IX



Hejka! :D
Z tej strony znowu ja! Wasza nieogarnięta, naćpana oranżadą Kinga :D
Jeśli o akcję to piszę dalej z "punktu widzenia" Nicole.



Po paru minutach drogi szarooka stanęła przed drzwiami dużego, nowoczesnego domu Sary. Zapukała. Po chwili usłyszała kroki na schodach. Drzwi otworzyły się i stanęła w nich zielonooka.
- Hej! Wyprowadzasz się z domu? - przywitała ją i wskazała na torbę.
- Hm.. W pewnym sensie tak.. - powiedziała cicho - Słuchaj, będę mogła zatrzymać się u ciebie na kilka dni..? Mamy wyjechała, a z ojcem sama nie zostanę... To znaczy.. - spuściła wzrok - Oczywiście jeśli nie możesz mnie przyjąć to zrozumiem..
- Nicole! - przerwała jej rozbawiona Sara - Oczywiście, że możesz się u mnie zatrzymać! Rodzice nie będą mieli nic przeciwko.. Wchodź! - otworzyła szerzej drzwi.
- Dziękuje.. Jesteś kochana.. - dziewczyna przytuliła przyjaciółkę.
- Nie ma za co.. Jeszcze mi się odwdzięczysz.. - uśmiechnęła się prowadząc gościa po schodach na górę i biorąc "jego" płaszcz - A tak w ogóle..Gdzie jest twoja mama?
- Wyjechała do San Francisco na dwa tygodnie.. - wytłumaczyła Nicole.
- Do sanatorium? - Sara spojrzała na nią ze zrozumieniem.
- Mhm.. - mruknęła - A twoi rodzice? Gdzie są..?
- Tata w pracy, a mama.. - oczy jej rozbłysły - Wiesz.. Miałam wam wcześniej powiedzieć, ale.. - przerwała.
Nicole spojrzała na nią pytająco.
- Mama jest w ciąży.. Drugi tydzień.. - uśmiechnęła się Sara.
- Och! To cudownie! - rozentuzjazmowała się Nicole i przytuliła przyjaciółkę.
Gdy się od niej odsunęła znowu poczuła wilgoć między nogami. Świetnie! Jak zwykle zapomniała założyć tampon..
- Nicole? Jakoś tak nagle pobladłaś.. Wszystko OK? - zaniepokoiła się przyjaciółka.
- T-Tak.. - wyjąkała i rzuciła niespokojnie spojrzenie między swoje nogi.
- Ach.. Już rozumiem.. - powiedziała Sara wstając i podchodząc do szafki nocnej obok swojego łóżka. Wyciągnęła z jej wnętrza małe pudełeczko.
- Proszę.. Okres to nie byle co.. - uśmiechnęła się figlarnie podając jej przedmiot.
Szarooka uśmiechnęła się i po chwili zniknęła za drzwiami łazienki. Uparła się o nie i odetchnęła z ulgą. Mało brakowało, a by się wygadała.. Dobrze, że Sara niczego się nie domyśliła. 
Dziewczyna szybko założyła tampon i wyszła z łazienki.
Gdy weszła do pokoju, przyjaciółka właśnie szykowała dla niej posłanie na swoim łóżku.
- A ty? Gdzie będziesz spała? - zapytała ją.
- Na podłodze.. - powiedziała dziewczyna i wskazała na śpiwór leżący obok biurka.
Nicole tylko pokręciła głową ze śmiechem i ziewnęła.
- Która godzina? - zapytała.
- 22.00.. - odparła patrząc na zegarek domowniczka - OK, zrobimy tak. Ty idziesz pod prysznic, a ja zrobię popcorn i obejrzymy jakiś film, co ty na to? - zapytała wstając z klęczek.
- A ty wiesz, że jutro mamy szkołę? - Nicole spojrzała na nią przenikliwie.
- Taak.. - Sara uśmiechnęła się przebiegle - Pójdziemy spać o 01.00 to spokojnie wstaniemy na 7.00.. - powiedziała.
Roześmiały się.
Nicole wzięła, ręcznik i koszulę nocną i wyszła z pokoju.
- Za dziesięć minut wracam! - oznajmiła i zniknęła w łazience.


***

Następnego dnia w szkole:
Sara, Alice i Nicole stały pod klasą polonistyczną czekając na zajęcia.
Nagle podszedł do nich Ashton. 
- Hej.. - przywitał się - Jak tam twoja głowa? - zwrócił się do Alice.
- Dobrze.. A twoja noga? - odpowiedziała dziewczyna.
- Jakoś żyję.. Przeprosił cię..? - zapytał.
- Nie.. - odpowiedziała zgodnie z prawdą, patrząc w stronę chłopaka, który usiłował sprzedać skręty jakiemuś przerażonemu, młodszemu od siebie gimnazjaliście - Ale to nieważne.. Nie chcę to niech nie przeprasza.. Najlepiej to niech się odwali.. - skwitowała.
Sara i Nicole spojrzały na nią z podziwem.
W tej chwili zadzwonił dzwonek.
- Hm.. No to ja idę.. - pożegnał się chłopak i odszedł. 
Alice wodziła za nim wzrokiem, a gdy zniknął za rogiem uśmiechnęła się.
- No widzisz? - zwróciła się do Sary - Wystarczy normalnie rozmawiać.. - wiadomo było o czym, a raczej o kim mówi.
- Taa.. W moim przypadku się nie da.. - mruknęła i spojrzała w stronę gdzie stał Max z Chloe i resztą. Przez chwilę wydawało jej się, że chłopak również patrzy w jej stronę. Odwróciła głowę i ruszyła za przyjaciółkami do klasy.


***

Tego samego dnia na lekcji historii.
Chloe siedziała w swojej ławce obok Julie i pisała na telefonie następującą wiadomość do Philip'a:

Hej, zrobisz coś dla mnie?

Dla ciebie wszystko!

Uśmiechnęła się.

Wiesz.. Ostatnio Max coś za dużo interesuje się Sarą.. To może zniszczyć nasz związek.. - odpisała szybko.

I co ja mam z tym zrobić?

Spławić ją! Ja nie wiem! Gdzieś ją wywieść.. Wymyśl coś!

OK.. Zobaczę co da się zrobić..

Dzięki :) - zakończyła rozmowę i zaczęła przepisywać notatki.

Po piętnastu minutach zadzwonił dzwonek. Chloe, Katie i Julie wyszły dumnie z klasy. Przed nimi szły Sara, Nicole i Alice. Nagle Sara popchnięta niechcący przez Jeremy'ego wpadła na Chloe przewracając ją. Społeczność szkolna zgromadzona na korytarzu wybuchła śmiechem. 
- Ty idiotko! Co ty robisz!? Porąbało cię!? - krzyczała dziewczyna leżąc na podłodze i próbując wstać - Dzikuska głupia! Max! Pomóż mi wstać! - zarządziła dumnie. 
Wszyscy spojrzeli na chłopaka. Ten nawet nie drgnął. Zacisnął pięści. 
- Mam tego dość! - powiedział - Nie będziesz więcej nikim pomiatała! Ani nikomu rozkazywała! Zrywam z tobą! - oświadczył i zbiegł po schodach na dół.
Ashton i Luke bez zastanowienia pobiegli za nim.
Chloe widząc to wstała szybko i skoczyła ku Sarze:
- Zobacz co zrobiłaś! - krzyczała - Przez ciebie chłopak ze mną zerwał i zniszczyłaś mi najlepszą tunikę, pożałujesz tego! - syknęła na końcu i razem z Julie i Katie zbiegła za Max'em.
Sara usiadła na ławce.
- To na prawdę moja wina? - zapytała z przejęciem w głosie.
- No co ty! Ona jak zawsze wymyśla! - Alice machnęła ręką - Poza tym.. Max sam z nią zerwał.. - dodała cicho.
- O Boże.. O Boże! - powiedziała szybko Sara, bardziej do siebie niż do kogo innego.
- Hej! To była jego decyzja! Jego! Tylko jego! Rozumiesz? - Nicole położyła jej ręce na ramionach.
Zielonooka mruknęła coś niezrozumiale i ominąwszy przyjaciółki zbiegła po schodach na dół. Nicole i Alice pobiegły za nią.
Przed szkołą stało kilka osób z ich klasy, którzy patrzyli jak Max, oddala się coraz bardziej od szkoły.
W pewnej chwili z tłumu wybiegła Chloe.
- Max! Ja cię kocham! - zawołała za nim.
Sara słysząc to zasłoniła usta dłonią i po jej bladej twarzy spłynęły łzy.
Chłopak przystanął i odwrócił się.
- Skrzywdziłaś zbyt wiele osób, abym mógł z tobą być i cokolwiek do ciebie czuć.. Nasze chodzenie było pomyłką. Wielką pomyłką. - powiedział spokojnie, patrząc Chloe w twarz.
Przebiegł wzrokiem po tłumie i zatrzymał się na Sarze. Zobaczył jej łzy i coś go tchnęło.
- "Ona płacze. Przeze mnie!" - pomyślał.
Nagle zobaczył jak dziewczyna czując na sobie jego wzrok wbiega z impetem do szkoły. 
Spuścił głowę i wrócił do przerwanego marszu.
- Max! - tym razem to wołał Ashton.
Razem z Luke'm biegli w jego stronę.
- Minęły dopiero trzy lekcje.. Nie możesz iść.. - powiedział Luke gdy go dogonili.
Max wzruszył ramionami.
- Ona płakała.. Płacze.. Przeze mnie! - powiedział z goryczą w głosie.
- Kto? Chloe? - zapytał Ashton.
- Sara!
Luke westchnął.
- Nic nie poradzisz na to, że Chloe jest taka..
- Wiem.. - przyznał.
- Wracasz z nami? - zapytali go.
- Nie dam rady..
- OK.. Idź. Ale jak będziesz miał przez to problemy to nie będzie nasza wina.. - zastrzegł Ashton.
- Jasne! Dzięki! - uśmiechnął się do nich i ruszył w swoją stronę.

***

DAM, DAM, DAAAAM!
I jak? Długi mi wyszedł, a pisałam przez dwie i pół godziny.. :D
Mam dla was dwie wiadomości. Dobrą i złą.
Zła jest taka, że Klaudia wróci później, bo 10 września..
A dobra..
RODZICE ODWOŁALI MI ZAKAZ! xDDD
Nawet nie wiecie jak się cieszę! :D
No więc, posty będą myślę częściej.. xD
Do następnego! :] 

piątek, 19 sierpnia 2016

OGŁOSZENIE!!


Hej, z tej strony Kinga :D
Tak, tak wiem.. Od dawna (a dokładniej od dwóch tygodni) nic nie było, ponieważ ja miałam i mam zakaz na (jak to mówią moi rodzice) "wszystko co połączone z internetem" :( 
Dopiero dzisiaj udało mi się wpaść na chwilę na laptopa..
Jeśli chodzi o Klaudię to wyjechała do Chorwacji i wraca dopiero 31 sierpnia, więc praktycznie nie ma czasu na pisanie i robienie czegokolwiek..

W takim razie ja.. Tak ja, ta wasza nierozgarnięta i wiecznie niemająca weny Kinga, postaram się w najbliższym czasie dodać rozdział i ASK'a, ale niczego nie obiecuję
..
Może uda mi się jakoś przekonać rodziców, aby odwołali mi ten cholerny zakaz. >< 
No bo przecież dwa tygodnie bez neta to po prostu tortura, zgadzacie się ze mną prawda?

No więc, życzcie mi szczęścia i trzymajcie się ciepło <3

środa, 3 sierpnia 2016

ASK z Max'em! - zapowiedź.



Hello! :* Z tej strony Kinga! :D
Lecimy z kolejnym ASK'iem, bo chcemy się z nimi wyrobić do końca tej serii.. A głównych bohaterów jest jak wiecie szóstka.. (Chloe, Katie, Julie i Philip nie są brani pod uwagę!)
No więc.. Zaczynamy!


ZASADY - Pytania:

1. Max. 30 pytań, Min. 15 pytań.  
2. Dodam odpowiedzi jak będzie min. II tury pytań.. 
3. Macie czas do.. niech będzie do następnej środy (10 sierpnia)
4. Nie piszemy pytań chamskich! 
5. Tematyka dowolna, możecie pytać o fabułę rozdziałów itp.

ZASADY - Wyzwania:

1Max. 10 wyzwań, Min 3 wyzwania.
2Zero wyzwań z całowaniem w usta i inne "intymne" części ciała xD
3Zero wyzwań z wyjeżdżaniem za granicę itp. 
4Zero wyzwań, których skutkiem mogą być:
- Omdlenia.
- Zbyt duże rany fizyczne (siniaki i lekkie zadrapania nie mają nic do rzeczy) i.. psychiczne.
- Śmierć.

***

OK, zapowiedź gotowa! :D
Czekam na pytanka! 
Pozdrówki! <3

wtorek, 2 sierpnia 2016

Po Drugiej Stronie Życia - Rozdział VIII



Witam! :D
Przepraszam za opóźnienie, ale byłam trzy dni we Wrocławiu  i dzisiaj dopiero zaczęłam kończyć ten rozdział..
Jeśli chodzi o fabułę to Kinga podesłała mi pomysł.. xD
Co ja bym bez niej zrobiła? :D
Akcja jest kontynuacją poprzedniego rozdziału.



Tego samego dnia wieczorem:
Nicole wróciła wykończona do domu. Otworzyła drzwi i weszła do przedpokoju.
- Już jestem! - krzyknęła.
Odpowiedziała jej cisza. Dziewczyna zdziwiła się trochę. Zwykle odkrzykiwała jej mama, bo ojciec był, albo w pracy, albo wychodził ze swoimi kumplami na piwo.
Dziewczyna ściągnęła z siebie płaszczyk, a zamiast zamszowych botków założyła puchate kapcie.
- Mamo? - zapytała wchodząc do kuchni.
Ale zamiast swojej rodzicielki zobaczyła ojca siedzącego przy stole z butelką wódki.
- Gdzie mama? - zapytała nie przekraczając progu.
- Mama..? - Wyszła gdzieś.. - wybełkotał pociągając kolejny długi łyk.
Nicole westchnęła i  pokręciła głową. Dalsza rozmowa z mężczyzną nie miała sensu.
Nie odzywając się już ani słowem, wzięła swoją szkolną torbę i ruszyła po schodach do swojego pokoju. Dotarłszy tam rzuciła torbę na biurko i wyjęła z niej książkę do matematyki.
Usiadła na łóżku i otworzyła na właściwej stronie. Powoli przeczytała pierwsze zadanie. Potem jeszcze raz. I jeszcze raz.. Po dziesiątym razie zamknęła z rezygnacją podręcznik.
Nic z tego. Nie da rady odrobić tych zadań. Nie dzisiaj. No nic.. Najwyżej odpiszę jutro przed lekcjami od Sary. Ten geniusz matematyczny na pewno się nie obrazi.. Rzuciła książkę na biurko i wziąwszy swoją zielonkawą koszulę nocną i ręcznik ruszyła do swojej prywatnej łazienki. Wzięła szybki prysznic i wytarłszy się do sucha, oprócz włosów wyszła z toalety. Spakowała torbę na kolejny dzień męczarni w szkole i wpełzła pod swoją puchatą pościel. Leżała chwilę nie mogąc zasnąć i po paru minutach usłyszała kroki na schodach. Przez chwilę myślała, że to mama wróciwszy, przyszła upewnić się, czy wróciła do domu po szkole. Nagle drzwi do jej pokoju otworzyły się i stanął w nich jej ojciec. Skuliła się. Czego on tu chcę? Tymczasem mężczyzna podszedł do jej łóżka i usiadł na jego skraju. Usiadła i otuliła się kołdrą.
- Proszę.. - powiedział dziwnie łagodnym głosem, podając jej szklankę, w której rozpuszczała się szybko jakaś tabletka, a na powierzchni napoju osadziły się malutkie bąbelki - Nic nie jadłaś.. To pozwoli ci jutro stanąć na nogi.. - uśmiechnął się lekko.
- A co to tak dokładnie jest..? - zapytała.
- Witaminy, minerały, elektrolity.. Mam wymieniać dalej?
Dziewczyna spojrzała na niego niepewnie.
Czy to był ten sam facet, który co wieczór wracał pijany do domu? Co prawda.. Teraz też był pijany, ale tak.. mniej.. Poza tym to "coś" w szklance na prawdę wyglądało jak zwykła tabletka musująca dodająca energii..
Nagle zaburczało jej w brzuchu.. Rzeczywiście była głodna.. Nawet bardzo..
Zerknęła na szklankę, wyobrażając sobie, że substancja w niej zawarta nasyci ją i napoi.
Jej żołądek zbuntował się jeszcze głośniej i boleśniej.
I wtedy Nicole podjęła zdecydowanie najgorszą decyzję w swoim młodym życiu.
Nie zastanawiając się już więcej wypiła duszkiem zawartość szklanki. Przez chwilę nic nie czuła, lecz po paru sekundach zrobiło jej się ciemno przed oczami i runęła ciężko na łóżko.
Ostatnie co widziała to wykrzywioną w diabelskim uśmiechu twarz ojca.


***

Tak.. Tak.. Powoli.. Emocje rosną.. Rosną..
Myślicie, że to już koniec? Nie!
Lecimy dalej!

***
(ten sam dzień)

Nicole obudziła się z ostrym bólem głowy. Zerknęła na zegarek. 20.00. Jęknęła cicho i usiadła na łóżku. Nagle poczuła ból w dolnych okolicach brzucha i zrobiło jej się wilgotno między nogami. Okres? Nie.. Na pewno nie.. Ostatni skończył się jej zaledwie tydzień temu, więc.. Zajrzała po kołdrę i zamarła. 
Dolna część jej bielizny została ściągnięta, a nieco dalej zobaczyła małe foliowe opakowanie. Zerwała się z łóżka. Zrobiwszy to zbyt raptownie poczuła zawroty głowy i z trudem powstrzymała wymioty. Zerwała z łóżka kołdrę i rzuciła ją na podłogę. Szybkim ruchem ściągnęła również poplamione krwią prześcieradło i poskładawszy je ruszyła na dół do łazienki. Była już przy końcu schodów, gdy zatrzymała się nasłuchując. Nie usłyszała jednak nic, więc po paru krokach znalazła się w jasnym pomieszczeniu. Wrzuciła prześcieradło do pralki i już miała wchodzić gdy znowu zakręciło jej się w głowie. Oparła się o ścianę i powoli osunęła się na podłogę. Usiadła na płytkach mocno zaciskając powieki, aby nie zemdleć. Po paru chwilach, wstała powoli i ściągnąwszy z siebie mokrą od potu koszulę weszła pod prysznic. Pozwoliła chwilę spływać po sobie ciepłemu strumieniu, który uspokoił ją i orzeźwił. Po paru minutach wyszła z kabiny i owinąwszy się ręcznikiem podreptała po schodach na górę. Wyciągnęła z szafy jakieś sprane jeansy i biały t-shirt ubrała się w to wszystko nie zapominając wcześniej o bieliźnie. Ubrawszy się zeszła na dół do kuchni. Na stole leżały jakieś tabletki podobne do tej którą połknęła przed stracenie przytomności, kilka godzin temu. Obok nich leżała mała buteleczka, w której było jeszcze więcej takich pigułek. Obróciła ją w dłoniach i z drugiej strony zobaczyła etykietkę na której pisało: GHB . Poznała ten skrót. Z trudem przełknęła ślinę, przez ściśnięte gardło i znowu poczuła mdłości. W tamtej chwili zrozumiała co podał jej ojciec. A raczej co zrobił.. Wykorzystał ją seksualnie.. Zgwałcił jak obcą osobę.
- "Jak on mógł!" - pomyślała i poczuła łzy na twarzy.
Otarła je wierzchem dłoni. Nie będzie płakać. Teraz są ważniejsze rzeczy do zrobienia.
Zebrała wszystkie tabletki na dłoń i wraz z buteleczką wyrzuciła wszystko do kosza. Później wzięła swojego iPhone'a i wybrała numer do mamy. Kobieta odebrała po pierwszym sygnale.
- Hej, córeczko, chciałaś coś? - zapytała.
- Mamo! Gdzie jesteś? - rozpoczęła bez ogródek Nicole.
- Tata nic ci nie mówił? - zdziwiła się.
- "Miał ważniejsze rzeczy do roboty.." - przemknęło jej przez myśl, a głośno powiedziała - Nie..  
- Wyjechałam do sanatorium w San Francisco na dwa tygodnie.. - odparła jej mama.
Co!? Dwa tygodnie? Przecież ona tu nie wytrzyma sama z tym zboczeńcem! 
- Aha.. Em.. To ja kończę.. Kocham cię! - rozłączyła się. 
Przez chwilę miała ochotę powiedzieć mamie co się stało, ale powstrzymała się. Po co ma ją martwić? Nawet jeśli by powiedziała mama wzięła by z ojcem rozwód, którego praca była dla nich jedynym źródłem utrzymania. Co prawda mama pracowała przez kilka miesięcy, ale z powodu problemów zdrowotnych musiała to przerwać. Poza tym Nicole była pewna, że jej ojciec działał pod wpływem alkoholu, albo co gorsza: narkotyków. 
Nagle dopadła ją przerażająca myśl.
A co jeśli ojciec ją zapłodnił? Niby słyszała, że po "pierwszym razie" nie zachodzi się w ciążę, ale co jeśli to tylko pogłoski? 
Przypomniała sobie o małym papierku na jej łóżku. Pobiegła z powrotem, na górę i znalazła to czego szukała. Rozpoznała opakowanie po prezerwatywach. Niektórzy chłopcy z jej klasy przynosili podobne do szkoły aby "zaszpanować". 
No cóż, przynajmniej była pewna, że nie zajdzie w niechcianą ciążę.    
Tylko co robić dalej?
Zostanie w domu i godzenie się, na molestowanie przez własnego ojca nie wchodziło w grę.
Znowu zakręciło jej się w głowie więc usiadła na łóżku.
Po dłuższym namyśle wyjęła z szafy swoją podróżną torbę i zaczęła pakować do nie potrzebne rzeczy. Ubrania, jakieś buty, apteczka, paczka tamponów..
Spakowana wzięła swój bagaż, torbę z książkami, a na ramiona narzuciwszy bluzę, ubrawszy buty i wziąwszy zapasowe klucze wyszła z domu.
Stanęła na ulicy zastanawiając się dokąd iść. 
Do Alice? Nie.. Dziewczyna miała dużą rodzinę, a Nicole by tam tylko przeszkadzała..
No więc, może do Sary? Zapytać można. Jeśli jej nie przyjmą najwyżej spędzi noc na jakiejś ławce w parku.
To postanowiwszy ruszyła w stronę domu przyjaciółki.


***

Uff.. Ciężko mi było napisać ten rozdział, ale w końcu skończyłam :D
Całkiem długi mi wyszedł.. :D
Myślałyśmy nad połączeniem imion głównych bohaterów i jak na razie wymyśliłyśmy tyle:
Max + Sara = Mara
Tak wiem.. Głupio brzmi, ale inaczej się nie da..
Ashton + Alice = Ashtoice
No to już jakoś tak sensowniej..
Luke + Nicole = Lucole
To mi się kojarzy z landrynkami.. xDD

No więc takie są nasze pomysły, a jeśli macie swoje propozycje to piszcie w komentarzach :)
Do następnego! <3