wtorek, 2 sierpnia 2016

Po Drugiej Stronie Życia - Rozdział VIII



Witam! :D
Przepraszam za opóźnienie, ale byłam trzy dni we Wrocławiu  i dzisiaj dopiero zaczęłam kończyć ten rozdział..
Jeśli chodzi o fabułę to Kinga podesłała mi pomysł.. xD
Co ja bym bez niej zrobiła? :D
Akcja jest kontynuacją poprzedniego rozdziału.



Tego samego dnia wieczorem:
Nicole wróciła wykończona do domu. Otworzyła drzwi i weszła do przedpokoju.
- Już jestem! - krzyknęła.
Odpowiedziała jej cisza. Dziewczyna zdziwiła się trochę. Zwykle odkrzykiwała jej mama, bo ojciec był, albo w pracy, albo wychodził ze swoimi kumplami na piwo.
Dziewczyna ściągnęła z siebie płaszczyk, a zamiast zamszowych botków założyła puchate kapcie.
- Mamo? - zapytała wchodząc do kuchni.
Ale zamiast swojej rodzicielki zobaczyła ojca siedzącego przy stole z butelką wódki.
- Gdzie mama? - zapytała nie przekraczając progu.
- Mama..? - Wyszła gdzieś.. - wybełkotał pociągając kolejny długi łyk.
Nicole westchnęła i  pokręciła głową. Dalsza rozmowa z mężczyzną nie miała sensu.
Nie odzywając się już ani słowem, wzięła swoją szkolną torbę i ruszyła po schodach do swojego pokoju. Dotarłszy tam rzuciła torbę na biurko i wyjęła z niej książkę do matematyki.
Usiadła na łóżku i otworzyła na właściwej stronie. Powoli przeczytała pierwsze zadanie. Potem jeszcze raz. I jeszcze raz.. Po dziesiątym razie zamknęła z rezygnacją podręcznik.
Nic z tego. Nie da rady odrobić tych zadań. Nie dzisiaj. No nic.. Najwyżej odpiszę jutro przed lekcjami od Sary. Ten geniusz matematyczny na pewno się nie obrazi.. Rzuciła książkę na biurko i wziąwszy swoją zielonkawą koszulę nocną i ręcznik ruszyła do swojej prywatnej łazienki. Wzięła szybki prysznic i wytarłszy się do sucha, oprócz włosów wyszła z toalety. Spakowała torbę na kolejny dzień męczarni w szkole i wpełzła pod swoją puchatą pościel. Leżała chwilę nie mogąc zasnąć i po paru minutach usłyszała kroki na schodach. Przez chwilę myślała, że to mama wróciwszy, przyszła upewnić się, czy wróciła do domu po szkole. Nagle drzwi do jej pokoju otworzyły się i stanął w nich jej ojciec. Skuliła się. Czego on tu chcę? Tymczasem mężczyzna podszedł do jej łóżka i usiadł na jego skraju. Usiadła i otuliła się kołdrą.
- Proszę.. - powiedział dziwnie łagodnym głosem, podając jej szklankę, w której rozpuszczała się szybko jakaś tabletka, a na powierzchni napoju osadziły się malutkie bąbelki - Nic nie jadłaś.. To pozwoli ci jutro stanąć na nogi.. - uśmiechnął się lekko.
- A co to tak dokładnie jest..? - zapytała.
- Witaminy, minerały, elektrolity.. Mam wymieniać dalej?
Dziewczyna spojrzała na niego niepewnie.
Czy to był ten sam facet, który co wieczór wracał pijany do domu? Co prawda.. Teraz też był pijany, ale tak.. mniej.. Poza tym to "coś" w szklance na prawdę wyglądało jak zwykła tabletka musująca dodająca energii..
Nagle zaburczało jej w brzuchu.. Rzeczywiście była głodna.. Nawet bardzo..
Zerknęła na szklankę, wyobrażając sobie, że substancja w niej zawarta nasyci ją i napoi.
Jej żołądek zbuntował się jeszcze głośniej i boleśniej.
I wtedy Nicole podjęła zdecydowanie najgorszą decyzję w swoim młodym życiu.
Nie zastanawiając się już więcej wypiła duszkiem zawartość szklanki. Przez chwilę nic nie czuła, lecz po paru sekundach zrobiło jej się ciemno przed oczami i runęła ciężko na łóżko.
Ostatnie co widziała to wykrzywioną w diabelskim uśmiechu twarz ojca.


***

Tak.. Tak.. Powoli.. Emocje rosną.. Rosną..
Myślicie, że to już koniec? Nie!
Lecimy dalej!

***
(ten sam dzień)

Nicole obudziła się z ostrym bólem głowy. Zerknęła na zegarek. 20.00. Jęknęła cicho i usiadła na łóżku. Nagle poczuła ból w dolnych okolicach brzucha i zrobiło jej się wilgotno między nogami. Okres? Nie.. Na pewno nie.. Ostatni skończył się jej zaledwie tydzień temu, więc.. Zajrzała po kołdrę i zamarła. 
Dolna część jej bielizny została ściągnięta, a nieco dalej zobaczyła małe foliowe opakowanie. Zerwała się z łóżka. Zrobiwszy to zbyt raptownie poczuła zawroty głowy i z trudem powstrzymała wymioty. Zerwała z łóżka kołdrę i rzuciła ją na podłogę. Szybkim ruchem ściągnęła również poplamione krwią prześcieradło i poskładawszy je ruszyła na dół do łazienki. Była już przy końcu schodów, gdy zatrzymała się nasłuchując. Nie usłyszała jednak nic, więc po paru krokach znalazła się w jasnym pomieszczeniu. Wrzuciła prześcieradło do pralki i już miała wchodzić gdy znowu zakręciło jej się w głowie. Oparła się o ścianę i powoli osunęła się na podłogę. Usiadła na płytkach mocno zaciskając powieki, aby nie zemdleć. Po paru chwilach, wstała powoli i ściągnąwszy z siebie mokrą od potu koszulę weszła pod prysznic. Pozwoliła chwilę spływać po sobie ciepłemu strumieniu, który uspokoił ją i orzeźwił. Po paru minutach wyszła z kabiny i owinąwszy się ręcznikiem podreptała po schodach na górę. Wyciągnęła z szafy jakieś sprane jeansy i biały t-shirt ubrała się w to wszystko nie zapominając wcześniej o bieliźnie. Ubrawszy się zeszła na dół do kuchni. Na stole leżały jakieś tabletki podobne do tej którą połknęła przed stracenie przytomności, kilka godzin temu. Obok nich leżała mała buteleczka, w której było jeszcze więcej takich pigułek. Obróciła ją w dłoniach i z drugiej strony zobaczyła etykietkę na której pisało: GHB . Poznała ten skrót. Z trudem przełknęła ślinę, przez ściśnięte gardło i znowu poczuła mdłości. W tamtej chwili zrozumiała co podał jej ojciec. A raczej co zrobił.. Wykorzystał ją seksualnie.. Zgwałcił jak obcą osobę.
- "Jak on mógł!" - pomyślała i poczuła łzy na twarzy.
Otarła je wierzchem dłoni. Nie będzie płakać. Teraz są ważniejsze rzeczy do zrobienia.
Zebrała wszystkie tabletki na dłoń i wraz z buteleczką wyrzuciła wszystko do kosza. Później wzięła swojego iPhone'a i wybrała numer do mamy. Kobieta odebrała po pierwszym sygnale.
- Hej, córeczko, chciałaś coś? - zapytała.
- Mamo! Gdzie jesteś? - rozpoczęła bez ogródek Nicole.
- Tata nic ci nie mówił? - zdziwiła się.
- "Miał ważniejsze rzeczy do roboty.." - przemknęło jej przez myśl, a głośno powiedziała - Nie..  
- Wyjechałam do sanatorium w San Francisco na dwa tygodnie.. - odparła jej mama.
Co!? Dwa tygodnie? Przecież ona tu nie wytrzyma sama z tym zboczeńcem! 
- Aha.. Em.. To ja kończę.. Kocham cię! - rozłączyła się. 
Przez chwilę miała ochotę powiedzieć mamie co się stało, ale powstrzymała się. Po co ma ją martwić? Nawet jeśli by powiedziała mama wzięła by z ojcem rozwód, którego praca była dla nich jedynym źródłem utrzymania. Co prawda mama pracowała przez kilka miesięcy, ale z powodu problemów zdrowotnych musiała to przerwać. Poza tym Nicole była pewna, że jej ojciec działał pod wpływem alkoholu, albo co gorsza: narkotyków. 
Nagle dopadła ją przerażająca myśl.
A co jeśli ojciec ją zapłodnił? Niby słyszała, że po "pierwszym razie" nie zachodzi się w ciążę, ale co jeśli to tylko pogłoski? 
Przypomniała sobie o małym papierku na jej łóżku. Pobiegła z powrotem, na górę i znalazła to czego szukała. Rozpoznała opakowanie po prezerwatywach. Niektórzy chłopcy z jej klasy przynosili podobne do szkoły aby "zaszpanować". 
No cóż, przynajmniej była pewna, że nie zajdzie w niechcianą ciążę.    
Tylko co robić dalej?
Zostanie w domu i godzenie się, na molestowanie przez własnego ojca nie wchodziło w grę.
Znowu zakręciło jej się w głowie więc usiadła na łóżku.
Po dłuższym namyśle wyjęła z szafy swoją podróżną torbę i zaczęła pakować do nie potrzebne rzeczy. Ubrania, jakieś buty, apteczka, paczka tamponów..
Spakowana wzięła swój bagaż, torbę z książkami, a na ramiona narzuciwszy bluzę, ubrawszy buty i wziąwszy zapasowe klucze wyszła z domu.
Stanęła na ulicy zastanawiając się dokąd iść. 
Do Alice? Nie.. Dziewczyna miała dużą rodzinę, a Nicole by tam tylko przeszkadzała..
No więc, może do Sary? Zapytać można. Jeśli jej nie przyjmą najwyżej spędzi noc na jakiejś ławce w parku.
To postanowiwszy ruszyła w stronę domu przyjaciółki.


***

Uff.. Ciężko mi było napisać ten rozdział, ale w końcu skończyłam :D
Całkiem długi mi wyszedł.. :D
Myślałyśmy nad połączeniem imion głównych bohaterów i jak na razie wymyśliłyśmy tyle:
Max + Sara = Mara
Tak wiem.. Głupio brzmi, ale inaczej się nie da..
Ashton + Alice = Ashtoice
No to już jakoś tak sensowniej..
Luke + Nicole = Lucole
To mi się kojarzy z landrynkami.. xDD

No więc takie są nasze pomysły, a jeśli macie swoje propozycje to piszcie w komentarzach :)
Do następnego! <3
    

7 komentarzy:

  1. Mara brzmi dziwnie
    Ashtoice jakby coś po niemiecku *kojarzy mi się z Auschwitz tym obozem koncentracyjnym w Oświęcimiu w Polsce wybudowanym przez hitlera*
    A Lucole... z lukrowaną colą 😂 wiem dziwne skojarzenie w sensie luc jak lukrowane i cole jak cola
    Ja bym zrobiła samax, albo sax 😂
    Dobra lepiej nie...
    A tam to Aschice - chyba lepiej..
    A ostatnie Lukole, albo Nicuke *trochę jak japońskie imię 😂*
    Może być?
    Podoba się??
    😘

    OdpowiedzUsuń
  2. To Nicuke to jak takie imię z anime :D
    Aschice.. Tylko czemu tam jest "ch" ???
    A Sax to był ten taki świr z "Alvin i wiewiórki: Wielka wyprawa" Ten co ich gonił przez całe USA xDD
    Chciałybyśmy, żeby te połączenia zaczynały się od imienia chłopaka tak jak na przykład "Alvittany" :)
    OK, dziękujemy za kom i w ogóle za wszystko! :**
    Pozdrówki <3

    P.S. Miałabyś jakiś pomysł na fanfick? *o*
    Jakby ci naszła wena to jakbyś mogła i chciała to prześlij na adres podany pod archiwum.. :)
    Z góry dziękujemy! :333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co ci się nie podoba w anime?? 😂😂
      Faktycznie nie wiem skąd tam się wzięło to "ch" 😂 *taki nie ogar*
      A ten Sax (nawet nie wiedziałam, że się tak nazywał 😂 xD)
      Od imienia chłopaka? Ale wy macie wymagania 😂
      Nie macie za co dziękować
      Również pozdrawiam
      Ps. Jak będę miała czas to napiszę i wyślę 😘😘

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja to "sensowniej" po Ashtoice przeczytałam "seksowniej"... O.o 😂😂😂

    OdpowiedzUsuń