Heeej! :3
Nicole szła chodnikiem w stronę jednej z galerii. Nagle zza drzew wyskoczyli dwaj mężczyźni w czarnych kominiarkach.
- Oddawaj torbę! - warknął jeden.
Dziewczyna stanęła bez ruchu, a faceci rzucili się na nią jak zwierzęta.
Ze sklepu opodal wyszedł Luke. Zauważył szamotaninę i rozpoznał Nicole. Szybko do niej podbiegł. Jednemu z oprawców wymierzył cios w podbródek, drugi zaliczył kopniaka w brzuch. Uciekli szybko porzucając swój łup. Chłopak podniósł z ziemi torbę i podał ją Nicole.
- To chyba twoje? - zapytał z uśmiechem.
- Tak.. - powiedziała roztrzęsionym głosem - Dziękuję..
- Nie ma za co.. - roześmiał się.
Spojrzała w te śliczne, niebieskie, błyszczące jeszcze walką oczy. Odwzajemnił to spojrzenie wpatrując się uporczywie w jej szare tęczówki. Minęło zaledwie pięć sekund, ale tej dwójce stojącej na chodniku wydawało się, że minęło co najmniej parę godzin. Ale jak wszyscy dobrze wiedzą wszystko co piękne szybko się kończy. W końcu Luke otrząsnął się jakby z transu. Odsunął się trochę od dziewczyny.
- Eee.. Co tu robiłaś? - zapytał.
- No wiesz.. Zakupy.. - odparła.
- Aha.. Ja byłem w piekarni.. (od aut. OMG! Jak to zabrzmiało! xD) - powiedział - Jechałaś już do domu?
- Tak.. - odpowiedziała.
- Em.. Masz może ochotę na lody? - zapytał nieśmiało.
Lody w kwietniu? Czemu nie! Musiała odwdzięczyć się jakoś temu dzielnemu chłopakowi, który uratował jej życie.
- Jasne! - zgodziła się.
Uśmiechnął się i ruszyli razem w stronę małej lodziarni, która o dziwo była otwarta.
Nicole spojrzała na chłopaka. Znała go nie od wczoraj, a dopiero teraz zauważyła jak niezwykłe są jego oczy i ile ma piegów na twarzy. Poczuła, że nie idzie z nim tylko z wdzięczności, ale i z ochoty spędzenia z nim czasu.
Po zjedzeniu lodów nasza dwójka spacerowała po mieście rozmawiając i co chwilę wybuchając śmiechem. Minęła godzina.
- Już tak późno? - zdziwiła się Nicole patrząc na zegarek - Och, bardzo mi przykro Luke, ale będę musiała już jechać.. - powiedziała rozglądając się za taksówką.
- Ale chyba mogę towarzyszyć ci w poszukiwaniu taksówki? - zapytał z uśmiechem jakby odgadując jej myśli.
- Jasne! - roześmiała się.
Razem ruszyli dalej rozglądając się z żółtym samochodem tak często pojawiającym się na ulicach Los Angeles. W końcu Luke wypatrzył go stojącego obok budki z hot-dog'ami. Podeszli do niego. Nadeszła chwila rozstania. (od aut. I kolejny dziwny tekst xD)
- No to.. Do zobaczenia.. - zaczęła szarooka.
- ..w szkole.. - dokończył za nią Luke.
Uśmiechnęła się.
- Jasne.. Jeszcze raz dziękuję.. Za pomoc.. - powiedziała.
Już miała wsiąść do samochodu gdy Luke złapał ją za rękę.
- Nie to ja dziękuję.. Za czas spędzony z tobą..
Spojrzała na niego oszołomiona. Lecz on tylko się uśmiechnął i ruszył w stronę parku. Nicole wsiadła do taksówki. Ruszając patrzyła za oddalającą się sylwetką chłopaka.
Dotarła do domu po okołu pół-godzinie. Od razu wzięła telefon i napisała do Sary:
Hej, co tam?
Nic xD Alice jest u mnie.. :D
O, to świetnie! Muszę wam o czymś.. a raczej kimś napisać.. - zaczęła i opisała całe zdarzenie.
Dopiero teraz zauważyłam jakie ma ładne oczy.. :) - zakończyła.
Uuu.. Nicole nam się zakochała!
Nie! Po prostu.. Po prostu go polubiłam i tyle! :D
Taak.. Wpadniesz jutro do Alice po szkole? Musimy zrobić próbę..
OK, zrobię lekcję i przyjdę C:
No to o 16.00?
O 16.30! :D
No to do jutra!
Do jutra! ;*
Następnego dnia przyjaciółki spotkały się w domu Alice. Prześpiewały kilka razy Carry You Home i zaczęły rozmawiać:
- Dobra, to mamy opanowane.. Teraz kwestia.. W czym wystąpimy? - zapytała Nicole.
- Długie, czarne sweterki, złote sukienki, srebrne sandałki, a to wszystko.. - czytała na głos Sara z telefonu.
- Co tam masz? - zapytała Alice patrząc przyjaciółce przez ramię - Och! Jakie cuda!
- Pokarz! - Nicole usiadła za dziewczyną.
- Muszą kosztować kupę kasy.. - zastanowiła się Alice.
- Wcale nie! Są za darmo! Właścicielka jakiejś galerii zbankrutowała i oddaje wszystko na portalach.. - powiedziała Sara - Ale jeśli wam się nie podobają to powiedzcie..
- No co ty! One są świetne! - zawołały - Myślę, że możemy zamawiać..
- Taak.. A jak tam scena? - zapytała patrząc na Alice.
- Są wszystkie materiały.. Tyko musimy uzgodnić miejsce z dyrektorem..
- Dobra to ja się zmywam.. - powiedziała nagle Nicole.
- Kolejna randka z Luke'm?
- Nie, ale chciałabym - odparła rozmarzonym głosem - Pa!
- Pa! - odkrzyknęły.
- Oddawaj torbę! - warknął jeden.
Dziewczyna stanęła bez ruchu, a faceci rzucili się na nią jak zwierzęta.
Ze sklepu opodal wyszedł Luke. Zauważył szamotaninę i rozpoznał Nicole. Szybko do niej podbiegł. Jednemu z oprawców wymierzył cios w podbródek, drugi zaliczył kopniaka w brzuch. Uciekli szybko porzucając swój łup. Chłopak podniósł z ziemi torbę i podał ją Nicole.
- To chyba twoje? - zapytał z uśmiechem.
- Tak.. - powiedziała roztrzęsionym głosem - Dziękuję..
- Nie ma za co.. - roześmiał się.
Spojrzała w te śliczne, niebieskie, błyszczące jeszcze walką oczy. Odwzajemnił to spojrzenie wpatrując się uporczywie w jej szare tęczówki. Minęło zaledwie pięć sekund, ale tej dwójce stojącej na chodniku wydawało się, że minęło co najmniej parę godzin. Ale jak wszyscy dobrze wiedzą wszystko co piękne szybko się kończy. W końcu Luke otrząsnął się jakby z transu. Odsunął się trochę od dziewczyny.
- Eee.. Co tu robiłaś? - zapytał.
- No wiesz.. Zakupy.. - odparła.
- Aha.. Ja byłem w piekarni.. (od aut. OMG! Jak to zabrzmiało! xD) - powiedział - Jechałaś już do domu?
- Tak.. - odpowiedziała.
- Em.. Masz może ochotę na lody? - zapytał nieśmiało.
Lody w kwietniu? Czemu nie! Musiała odwdzięczyć się jakoś temu dzielnemu chłopakowi, który uratował jej życie.
- Jasne! - zgodziła się.
Uśmiechnął się i ruszyli razem w stronę małej lodziarni, która o dziwo była otwarta.
Nicole spojrzała na chłopaka. Znała go nie od wczoraj, a dopiero teraz zauważyła jak niezwykłe są jego oczy i ile ma piegów na twarzy. Poczuła, że nie idzie z nim tylko z wdzięczności, ale i z ochoty spędzenia z nim czasu.
Po zjedzeniu lodów nasza dwójka spacerowała po mieście rozmawiając i co chwilę wybuchając śmiechem. Minęła godzina.
- Już tak późno? - zdziwiła się Nicole patrząc na zegarek - Och, bardzo mi przykro Luke, ale będę musiała już jechać.. - powiedziała rozglądając się za taksówką.
- Ale chyba mogę towarzyszyć ci w poszukiwaniu taksówki? - zapytał z uśmiechem jakby odgadując jej myśli.
- Jasne! - roześmiała się.
Razem ruszyli dalej rozglądając się z żółtym samochodem tak często pojawiającym się na ulicach Los Angeles. W końcu Luke wypatrzył go stojącego obok budki z hot-dog'ami. Podeszli do niego. Nadeszła chwila rozstania. (od aut. I kolejny dziwny tekst xD)
- No to.. Do zobaczenia.. - zaczęła szarooka.
- ..w szkole.. - dokończył za nią Luke.
Uśmiechnęła się.
- Jasne.. Jeszcze raz dziękuję.. Za pomoc.. - powiedziała.
Już miała wsiąść do samochodu gdy Luke złapał ją za rękę.
- Nie to ja dziękuję.. Za czas spędzony z tobą..
Spojrzała na niego oszołomiona. Lecz on tylko się uśmiechnął i ruszył w stronę parku. Nicole wsiadła do taksówki. Ruszając patrzyła za oddalającą się sylwetką chłopaka.
Dotarła do domu po okołu pół-godzinie. Od razu wzięła telefon i napisała do Sary:
Hej, co tam?
Nic xD Alice jest u mnie.. :D
O, to świetnie! Muszę wam o czymś.. a raczej kimś napisać.. - zaczęła i opisała całe zdarzenie.
Dopiero teraz zauważyłam jakie ma ładne oczy.. :) - zakończyła.
Uuu.. Nicole nam się zakochała!
Nie! Po prostu.. Po prostu go polubiłam i tyle! :D
Taak.. Wpadniesz jutro do Alice po szkole? Musimy zrobić próbę..
OK, zrobię lekcję i przyjdę C:
No to o 16.00?
O 16.30! :D
No to do jutra!
Do jutra! ;*
Następnego dnia przyjaciółki spotkały się w domu Alice. Prześpiewały kilka razy Carry You Home i zaczęły rozmawiać:
- Dobra, to mamy opanowane.. Teraz kwestia.. W czym wystąpimy? - zapytała Nicole.
- Długie, czarne sweterki, złote sukienki, srebrne sandałki, a to wszystko.. - czytała na głos Sara z telefonu.
- Co tam masz? - zapytała Alice patrząc przyjaciółce przez ramię - Och! Jakie cuda!
- Pokarz! - Nicole usiadła za dziewczyną.
- Muszą kosztować kupę kasy.. - zastanowiła się Alice.
- Wcale nie! Są za darmo! Właścicielka jakiejś galerii zbankrutowała i oddaje wszystko na portalach.. - powiedziała Sara - Ale jeśli wam się nie podobają to powiedzcie..
- No co ty! One są świetne! - zawołały - Myślę, że możemy zamawiać..
- Taak.. A jak tam scena? - zapytała patrząc na Alice.
- Są wszystkie materiały.. Tyko musimy uzgodnić miejsce z dyrektorem..
- Dobra to ja się zmywam.. - powiedziała nagle Nicole.
- Kolejna randka z Luke'm?
- Nie, ale chciałabym - odparła rozmarzonym głosem - Pa!
- Pa! - odkrzyknęły.
***
Do Song Day'a zostały zaledwie dwa tygodnie, do dziewczyn wciąż zgłaszali się chętni do zaśpiewania piosenki na słynnym festiwalu. Pewnego dnia przyjaciółki przeżyły szok. Na jednej ze przerw podeszli do nich Max, Ashton i Luke.
- Eee.. Tam jest sklepik.. - Nicole wskazała w przeciwnym kierunku - Bardzo mi przykro, ale my tu nie sprzedajemy chipsów.. - dodała sarkastycznym tonem.
- Wiemy.. - powiedział Ashton - Ale my chcieliśmy się zgłosić na Song Day'a...
- Emm.. OK.. Razem czy osobno? - zapytała Sara.
- Razem.. - odezwał się Max i uśmiechnął się lekko.
- Dobra.. Robicie sobie jaja, tak? - zapytała Alice patrząc na nich podejrzliwie.
- Nie.. My na poważnie.. - zaśmiał się Luke.
- Macie nazwę.. Tego no.. Zespołu swojego? - pytała dalej Sara.
Chłopcy popatrzyli po sobie.
- W zasadzie.. Nie zastanawialiśmy się nad nazwą tworzymy rodzaj takiego.. Boysband'u.. - odpowiedzieli.
- Aha.. - dziewczyna spojrzała na nich zdziwiona - Dobra to wszystko.. Możecie już iść..
- Jasne! Dzięki! - powiedzieli.
- Ja. Nie. Wierzę. Że. Oni. Się. Zgłosili. - Nicole pokręciła głową.
- Ja też.. Ciekawe co zaśpiewają... Alice co myślisz? - zapytała Sara.
Dziewczyna nie odpowiedziała. Wpatrywała się w Julie, która podeszła do Ashton'a i zaczęła coś do niego zagadywać.
- Halo! Ziemia do Alice! - Nicole pomachała jej ręką przed oczami.
Niebieskooka wzdrygnęła się.
- Co..? - zapytała niepewnie.
- Co ci Ashton zrobił, że tak na niego patrzysz? - zapytała Sara.
- On? Nic.. Po prostu nie mogę patrzeć jak ta cała Julie się koło niego kręci.. - powiedziała.
Sara i Nicole spojrzały po sobie. Czy to dawna miłość zapłonęła w sercu Alice nowym ogniem?
***
Trochę taki dłuższy rozdzialik na osłodę po tym ostatnim co go Klaudia pisała... xD
Jeśli chodzi o czas w jakim się to wszystko rozgrywa to jest to połowa kwietnia..
Tak dziwnie, bo ja to MY to zaczęłyśmy pisać tak rekreacyjnie dla siebie gdzieś w marcu i trochę tego już mamy, a decyzję o założeniu bloga podjęłyśmy na początku czerwca, więc..
No cóż.. Rozdział taki trochę ciekawszy..
Myślę.. xD
No więc tradycyjnie CZEKAMY na komentarze i Klaudia leci pisać następny rozdział! :D
