czwartek, 30 czerwca 2016

Po Drugiej Stronie Życia - Rozdział IV


Heeej! :3

Nicole szła chodnikiem w stronę jednej z galerii. Nagle zza drzew wyskoczyli dwaj mężczyźni w czarnych kominiarkach.
- Oddawaj torbę! - warknął jeden.
Dziewczyna stanęła bez ruchu, a faceci rzucili się na nią jak zwierzęta.
Ze sklepu opodal wyszedł Luke. Zauważył szamotaninę i rozpoznał Nicole. Szybko do niej podbiegł. Jednemu z oprawców wymierzył cios w podbródek, drugi zaliczył kopniaka w brzuch. Uciekli szybko porzucając swój łup. Chłopak podniósł z ziemi torbę i podał ją Nicole.
- To chyba twoje? - zapytał z uśmiechem.
- Tak.. - powiedziała roztrzęsionym głosem - Dziękuję..
- Nie ma za co.. - roześmiał się.
Spojrzała w te śliczne, niebieskie, błyszczące jeszcze walką oczy. Odwzajemnił to spojrzenie wpatrując się uporczywie w jej szare tęczówki. Minęło zaledwie pięć sekund, ale tej dwójce stojącej na chodniku wydawało się, że minęło co najmniej parę godzin. Ale jak wszyscy dobrze wiedzą wszystko co piękne szybko się kończy. W końcu Luke otrząsnął się jakby z transu. Odsunął się trochę od dziewczyny.
- Eee.. Co tu robiłaś? - zapytał.
- No wiesz.. Zakupy.. - odparła.
- Aha.. Ja byłem w piekarni.. (od aut. OMG! Jak to zabrzmiało! xD) - powiedział - Jechałaś już do domu?
- Tak.. - odpowiedziała.
- Em.. Masz może ochotę na lody? - zapytał nieśmiało.
Lody w kwietniu? Czemu nie! Musiała odwdzięczyć się jakoś temu dzielnemu chłopakowi, który uratował jej życie.
- Jasne! - zgodziła się.
Uśmiechnął się i ruszyli razem w stronę małej lodziarni, która o dziwo była otwarta.
Nicole spojrzała na chłopaka. Znała go nie od wczoraj, a dopiero teraz zauważyła jak niezwykłe są jego oczy i ile ma piegów na twarzy. Poczuła, że nie idzie z nim tylko z wdzięczności, ale i z ochoty spędzenia z nim czasu.

Po zjedzeniu lodów nasza dwójka spacerowała po mieście rozmawiając i co chwilę wybuchając śmiechem. Minęła godzina.
- Już tak późno? - zdziwiła się Nicole patrząc na zegarek - Och, bardzo mi przykro Luke, ale będę musiała już jechać.. - powiedziała rozglądając się za taksówką.
- Ale chyba mogę towarzyszyć ci w poszukiwaniu taksówki? - zapytał z uśmiechem jakby odgadując jej myśli.
- Jasne! - roześmiała się.
Razem ruszyli dalej rozglądając się z żółtym samochodem tak często pojawiającym się na ulicach Los Angeles. W końcu Luke wypatrzył go stojącego obok budki z hot-dog'ami. Podeszli do niego. Nadeszła chwila rozstania. (od aut. I kolejny dziwny tekst xD)
- No to.. Do zobaczenia.. - zaczęła szarooka.
-  ..w szkole.. - dokończył za nią Luke.
Uśmiechnęła się.
- Jasne.. Jeszcze raz dziękuję.. Za pomoc.. - powiedziała.
Już miała wsiąść do samochodu gdy Luke złapał ją za rękę.
- Nie to ja dziękuję.. Za czas spędzony z tobą.. 
Spojrzała na niego oszołomiona. Lecz on tylko się uśmiechnął i ruszył w stronę parku. Nicole wsiadła do taksówki. Ruszając patrzyła za oddalającą się sylwetką chłopaka.
Dotarła do domu po okołu pół-godzinie. Od razu wzięła telefon i napisała do Sary:

Hej, co tam?

Nic xD Alice jest u mnie.. :D

O, to świetnie! Muszę wam o czymś.. a raczej kimś napisać.. - zaczęła i opisała całe zdarzenie.

Dopiero teraz zauważyłam jakie ma ładne oczy.. :) - zakończyła. 

Uuu.. Nicole nam się zakochała!

Nie! Po prostu.. Po prostu go polubiłam i tyle! :D

Taak.. Wpadniesz jutro do Alice po szkole? Musimy zrobić próbę..

OK, zrobię lekcję i przyjdę C:

No to o 16.00?

O 16.30! :D

No to do jutra!

Do jutra! ;*

Następnego dnia przyjaciółki spotkały się w domu Alice. Prześpiewały kilka razy Carry You Home i zaczęły rozmawiać:
- Dobra, to mamy opanowane.. Teraz kwestia.. W czym wystąpimy? - zapytała Nicole.
- Długie, czarne sweterki, złote sukienki, srebrne sandałki, a to wszystko.. - czytała na głos Sara z telefonu.
- Co tam masz? - zapytała Alice patrząc przyjaciółce przez ramię - Och! Jakie cuda!
- Pokarz! - Nicole usiadła za dziewczyną.
- Muszą kosztować kupę kasy.. - zastanowiła się Alice.
- Wcale nie! Są za darmo! Właścicielka jakiejś galerii zbankrutowała i oddaje wszystko na portalach.. - powiedziała Sara - Ale jeśli wam się nie podobają to powiedzcie..
- No co ty! One są świetne! - zawołały - Myślę, że możemy zamawiać.. 
- Taak.. A jak tam scena? - zapytała patrząc na Alice.
- Są wszystkie materiały.. Tyko musimy uzgodnić miejsce z dyrektorem..
- Dobra to ja się zmywam.. - powiedziała nagle Nicole.
- Kolejna randka z Luke'm? 
- Nie, ale chciałabym - odparła rozmarzonym głosem - Pa!
- Pa! - odkrzyknęły.


***

Do Song Day'a zostały zaledwie dwa tygodnie, do dziewczyn wciąż zgłaszali się chętni do zaśpiewania piosenki na słynnym festiwalu. Pewnego dnia przyjaciółki przeżyły szok. Na jednej ze przerw podeszli do nich Max, Ashton i Luke.
- Eee.. Tam jest sklepik.. - Nicole wskazała w przeciwnym kierunku - Bardzo mi przykro, ale my tu nie sprzedajemy chipsów.. - dodała sarkastycznym tonem.
- Wiemy.. - powiedział Ashton - Ale my chcieliśmy się zgłosić na Song Day'a...
- Emm.. OK.. Razem czy osobno? - zapytała Sara.
- Razem.. - odezwał się Max i uśmiechnął się lekko.
- Dobra.. Robicie sobie jaja, tak? - zapytała Alice patrząc na nich podejrzliwie.
- Nie.. My na poważnie.. - zaśmiał się Luke.
- Macie nazwę.. Tego no.. Zespołu swojego? - pytała dalej Sara.
Chłopcy popatrzyli po sobie.
- W zasadzie.. Nie zastanawialiśmy się nad nazwą tworzymy rodzaj takiego.. Boysband'u.. - odpowiedzieli.
- Aha.. - dziewczyna spojrzała na nich zdziwiona - Dobra to wszystko.. Możecie już iść..
- Jasne! Dzięki! - powiedzieli.
- Ja. Nie. Wierzę. Że. Oni. Się. Zgłosili. - Nicole pokręciła głową.
- Ja też.. Ciekawe co zaśpiewają... Alice co myślisz? - zapytała Sara.
Dziewczyna nie odpowiedziała. Wpatrywała się w Julie, która podeszła do Ashton'a i zaczęła coś do niego zagadywać.
- Halo! Ziemia do Alice! - Nicole pomachała jej ręką przed oczami.
Niebieskooka wzdrygnęła się.
- Co..? - zapytała niepewnie.
- Co ci Ashton zrobił, że tak na niego patrzysz? - zapytała Sara.
- On? Nic.. Po prostu nie mogę patrzeć jak ta cała Julie się koło niego kręci.. - powiedziała.
Sara i Nicole spojrzały po sobie. Czy to dawna miłość zapłonęła w sercu Alice nowym ogniem?

***

Trochę taki dłuższy rozdzialik na osłodę po tym ostatnim co go Klaudia pisała... xD
Jeśli chodzi o czas w jakim się to wszystko rozgrywa to jest to połowa kwietnia.. 
Tak dziwnie, bo ja to MY to zaczęłyśmy pisać tak rekreacyjnie dla siebie gdzieś w marcu i trochę tego już mamy, a decyzję o założeniu bloga podjęłyśmy na początku czerwca, więc..
No cóż.. Rozdział taki trochę ciekawszy..
Myślę.. xD
No więc tradycyjnie CZEKAMY na komentarze i Klaudia leci pisać następny rozdział! :D
   

wtorek, 28 czerwca 2016

Po Drugiej Stronie Życia - Rozdział III


Siemka <3

Następnego dnia Sara szła chodnikiem do szkoły. Gdy nagle przystanęła. Za drzewami ujrzała Chloe i Max'a trzymających się za ręce. Łzy mimowolnie wytrysnęły, z jej oczu. Nie zatrzymywała ich. Ruszyła szybciej ku szkole. Wszyscy, którzy siedzieli w szatni zdziwili się widząc ją zapłakaną.
- Hej, Sara co ci jest? - zapytała obecna tam Natasha.
Dziewczyna nie odpowiedziała tylko przebrawszy się szybko wyszła z szatni. Na korytarzu wpadła na Chloe i Max'a. Napotkała jej kpiący uśmiech i jego zatroskane spojrzenie. Minęła ich szybko. Pobiegła do łazienki. Zamknęła się w kabinie i usiadła pod ścianą, wycierając mokre od łez oczy.
- Halo, Sara to ty? - usłyszała cichy głos matematyczki.
Dziewczyna wstała i otworzyła drzwi.
- Och, co ci się stało kochanie? - zapytała nauczycielka obejmują ją ramieniem i wyprowadzając z toalety na oczach całej klasy.
Alice i Nicole, które również tam stały podbiegły do przyjaciółki.
- Sara? Co ci jest? - zapytała błękitnooka - Dlaczego płaczesz?
- To przez niego.. - szepnęła dziewczyna.
Przyjaciółki wymieniły spojrzenia.
- Proszę pani.. Czy mogłybyśmy porozmawiać z Sarą na osobności? - zapytała Nicole.
- Oczywiście.. Tylko nie za długo, dobrze? - zgodziła się.
- Dobrze.. - odpowiedziały i wróciły do toalety.
- OK, teraz od początku.. Przez kogo płakałaś? - zapytała Nicole.
- Przez niego.. - powtórzyła cicho Sara.
- Jakiego "niego"? - zniecierpliwiła się Alice - Przez Philipa? Chloe?
- Nie.. Dziewczyny ja się chyba zakochałam.. - powiedziała dziewczyna.
Nicole westchnęła.
- No to kto jest tym szczęściarzem? - uśmiechnęła się.
Zielonooka spojrzała na nie niepewnie.
- Spokojnie możesz nam zaufać.. - uspokoiła ją Alice.
Sara spuściła głowę, a Nicole znowu westchnęła.
- Max? - zapytała.
Z oczu dziewczyny znowu popłynęły łzy.
- Ale.. Ale to jest uczucie bez wzajemności.. - wyjąkała.
- Jak to? - zdziwiła się Alice.
- Max chodzi z Chloe! - zawołała Sara.
Nicole przytuliła przyjaciółkę.
- Och, nie płacz już! - powiedziała - Tak to czasami jest w życiu..
Dziewczyna po paru chwilach otarła łzy.
- Tak.. Nie będę płakać za człowiekiem, którego nawet dobrze nie znałam.. - stwierdziła i uśmiechnęła się lekko.
- No, nareszcie wróciła dziewczyna, którą dobrze znamy.. - ucieszyła się Nicole.
- Nie chcę przeszkadzać, ale musimy spadać na matmę.. - przerwała im Alice.
- Jasne, tylko się trochę ogarnę.. - powiedziała Sara i podeszła do lustra.
Po chwili trzy dziewczyny siedziały w klasie na swoich miejscach.
Nagle na stolik Sary wpadła kulka papieru. Rozwinęła ją.

Kto cię aż tak zbeształ? - przeczytała.

Poznała to pismo. Chloe.

Nikt nie nie zbeształ tylko przechodzę kryzys emocjonalny - odpisała.

Odpowiedź nie nadeszła. Po pół-godzinie zadzwonił dzwonek.
Kiedy na przerwie Sara powtarzała materiał z historii podeszli do niej Chloe z Max'em.
- Myślisz, że w to uwierzę? - zapytała prosto z mostu Chloe.
- Nie musisz.. - odparła dalej wertując książkę.
Dziewczyna fuknęła.
- Gadaj! - warknęła.
- Ja cię tak wypytuję? - odpowiedziała starając się nie patrzeć na chłopaka.
Rudowłosa skrzyżowała ręce na piersi.
Max spojrzał na obydwie. Na Sarę trochę dłużej.
- Dobra, Chloe.. Zostaw ją.. I tak nam nie odpowie.. - powiedział nagle.
- Masz rację.. Chodźmy! 
Gdy się trochę oddalili Max odwrócił się i spojrzał na Sarę. Dziewczyna odwróciła wzrok. Nie chciała patrzeć w te intensywnie zielone oczy, które należały do osobnika darzącego uczuciem dziewczynę, która była najgorszą jędzą w szkole. Co tam w szkole! Na świecie! 

Po południu zadzwoniła do niej Nicole.
- Hej, masz ochotę na zakupy? - zapytała - Bo Alice chyba nie ma w domu..
- Nie mogę.. - skłamała - Muszę pomóc rodzicom w sklepie..
- Oj, nieładnie tak kłamać! - zaśmiała się Nicole - No nic skoro "nie możesz" to pojadę sama.. Aha.. I nie płacz już OK?
- No co ty? Ja nie płaczę! - zawołała.
- Przecież się śmieję! Pa! - powiedziała.
- Pa!


***

I jak? :P
Ta miła rozmowa na końcu nie sugeruje nic specjalnego, ale zobaczycie co będzie dalej.. xD
Kolejny krótki rozdział, ale nie wiedziałam co pisać dalej.. :/
Kinga napisałaby dłuższy.. 
Aha, nie przedstawiłam się.. Klaudia z tej strony :)
 Tak, Klaudia.. Prowadzę tego bloga razem z Kingą, która oczywiście nie raczyła mnie przedstawić.. -.- :D
No to do zobaczyska! :]

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Po Drugiej Stronie Życia - Rozdział II


Hello! Jak tam życie? xD 

Po lekcji do przyjaciółek podeszła Chloe ze swoją świtą oraz Philip.
- Słyszałam co planujecie.. - powiedziała ruda stając przed nimi.
Sara nie wyrażała nawet najmniejszego zainteresowania słowami dziewczyny, ale dwie pozostałe od razu podniosły na nią wzrok.
- No i..? - Nicole nie wytrzymała napięcia.
- Chciałabym wam pomóc.. - odparła Chloe z dziwnym błyskiem w oczach.
Sara dostrzegła to.
- "Jak ona może tak kłamać?" - pomyślała.
Wstała i wbiła swój wzrok w twarz dziewczyny.
- Nie potrzebujemy.. Waszej pomocy.. - oświadczyła krótko - Wykorzystasz nasz pomysł i ogłosisz się jego założycielką, a nam nie o to chodzi.. - po tych słowach zbiegła schodami na dół.
Nicole i Alice już miały za nią ruszyć, ale Chloe zagrodziła im drogę.
- Chcecie za nią iść? Przecież to idiotka! Takie jak ona potrzebują ciszy i spokoju! - zawołała.
- Możliwe.. Ale ona nie jest idiotką tylko naszą przyjaciółką więc jej nie zostawimy! - zaperzyły się i zręcznie ominęły rudowłosą.
Znalazły Sarę w szatni ubierającą buty i kurtkę.
- Wybierasz się gdzieś? - zapytała Nicole.
- Tak! Jak najdalej od tej przerośniętej laluni i jej świrowatej paczki.. - odpowiedziała Sara.
- Ale.. Nie możesz zerwać się z lekcji.. - zaczęła Alice.
- Mogę. Za godzinne wagary jeszcze nikogo nie ukarano.. - powiedziała dziewczyna wiążąc sznurówki - Ale.. Nie możecie iść ze mną.. Wrócę do domu i do którejś z was zadzwonię, OK? - zapytała spojrzawszy na nie.
- OK, uważaj na siebie.. - pożegnały ją.
- Jasne! - obiecała i już jej nie było.
Zielonooka wyszła ze szkoły. Wychodziła już z dziedzińca, gdy nagle poczuła szarpnięcie za ramię.
- Hej, a ty dokąd? - usłyszała głos.
Odwróciła się i zobaczyła Max'a. 
- Nie twoja sprawa.. - odburknęła.  
Spojrzał na nią uważnie.
- Chciałem ci tylko powiedzieć, żebyś nie brała sobie do serca słów Chloe.. Ona jest po prostu zazdrosna.. - powiedział.
- Tyle to i ja wiem.. - wzruszyła ramionami.
- Ale się przejmujesz - odparł.
- Nie, nie przejmuje się.. - mruknęła dobitnie. 
- Przecież widzę... - drążył temat.
- Odczep się, OK? - zbyła go i ruszyła chodnikiem do domu zostawiając chłopaka pod szkołą.
Dotarła do domu po pół-godzinie. Był pusty. Ruszyła po schodach do swojego pokoju. 
Było to kwadratowe pomieszczenie. Ściany były w odcieniu jasnego błękitu i wisiało na nich mnóstwo zdjęć jej przyjaciółek. Naprzeciwko drzwi było okno z szerokim parapetem. Po prawej stronie, w rogu stało łóżko, na które był narzucony biały koc. Po lewej stronie stał komplet mebli wykonanych z drewna brzozowego, do którego zaliczały się: (od lewej, od drzwi) dużej szafy, z lustrami na drzwiach, biurka przy, którym stało białe obrotowe krzesło i wąskiej, ale wysokiej biblioteczki. Na jasnych panelach leżał puchaty biało-błękitny dywan. Całości dopełniała biała lampa, którą Sara często owijała niebieskimi szalami i chustami.
Dziewczyna wzięła komórkę i zadzwoniła do Nicole. 
- Halo, Sara to ty? - usłyszała w słuchawce głos przyjaciółki.
- Tak.. Jestem w domu.. - odpowiedziała - Wyszłyście już? - zapytała.
- Pięć minut temu.. - odparła Nicole - Za dziesięć będziemy u ciebie.. - zapewniła.
- Świetnie! To ja czekam.. - pożegnała je.
- Jasne! Pa!
- Pa! - Sara odłożyła słuchawkę.
Dziewczyny przyszły dziesięć minut później, tak jak zapowiedziały. Rozsiadły się w pokoju Sary. Zastały przyjaciółkę leżącą na łóżku i wpatrującą się w sufit.
- Hej, co ci jest? - zapytała Alice siadając obok niej.
Zielonooka wzruszyła ramionami.
- W zasadzie to nic.. - odpowiedziała siadając.
Nicole spojrzała na nią uważnie.
Sara tylko westchnęła i opowiedziała przyjaciółkom całą sytuację. Gdy skończyła przez chwilę siedziały w ciszy.
- Wiesz.. Zauważyłam, że Max coś często na ciebie patrzy.. - odezwała się jako pierwsza Alice.
- A jakie to ma znaczenie? - zapytała zdziwiona Sara.
- No.. Z Ashton'em, było podobnie.. - powiedziała znowu błękitnooka.
Sara milczała.
- Alice próbuje ci zasugerować, że Max się w tobie zakochał.. - wytłumaczyła Nicole.
- Co? Nie! - dziewczyna jakby oprzytomniała - On tylko..
- "On tylko.." co? No widzisz? Zakochał się! Innego wytłumaczenia nie ma! - upierała się.
- Jest! Chloe mogła go nasłać.. - powiedziała Sara.
- Nie.. Przecież ona próbuje zdobyć jego względy.. A poza tym on cię.. No.. Wsparł.. W pewnym sensie.. - powiedziała ostrożnie Alice.
- Eh.. Sama już nie wiem.. - Sara pokręciła głową - Zajmijmy się tym konkursem śpiewu...
- Masz rację.. - poparła ją Nicole - Jakieś pomysły?
- Może.. Zara Larsson - Carry You Home? - zaproponowała Alice.
- Spróbujemy? - Sara już podeszła do laptopa, wyszukała odpowiedni podkład i wydrukowała tekst. 
- Dobra, trzy.. czte.. ry! - zawołała Nicole i zaczęły śpiewać. 
Co prawda, co chwilę wybuchając śmiechem, lub dorzucając własne słowa, ale jakoś śpiewały. Po dziesięciu minutach dobrnęły do końca.
- Całkiem dobrze, nam to wychodzi.. - podsumowała Alice.
- Dawajcie jeszcze raz! - zakomenderowała Sara.
Nicole włączyła podkład i zaczęły od początku. Nie wyszło to perfekcyjnie, ale teraz śpiewały równiej, bez żadnych śmiechów i wymyślania innego tekstu.
- No to co? Zgłaszamy nasz pomysł pani od muzyki? - zapytała Alice gdy skończyły.
- Zgłaszamy! - zawołały równocześnie Nicole i Sara.
- Dziewczyny! Właśnie coś sobie przypomniałam! - Alice sięgnęła do torby i wyciągnęła z tam tąd lekko pogniecioną kartkę - Mam wujka inżyniera, który z chęcią pomoże nam, przy budowie sceny i parkietu do tańca.. - powiedziała podając im kartkę.
- Alice, jesteś genialna! - zawołała Nicole, kiedy razem z Sarą oglądały plany - Ja z chęcią, zajmę się dekoracjami.. 
- A co z jedzeniem? Ludzie z naszej szkoły się nie odchudzają! - powiedziała Sara.
- No tak, ale za jedzenie musiałybyśmy zapłacić.. - zamyśliła się Alice.
- Mam trochę oszczędności.. - uśmiechnęła się Nicole i wyciągnęła z torby, błyszczącą kartę kredytową.
- O nie, nie, nie! - zawołała Sara - Za nic w świcie nie pozwolimy ci tego użyć!
- Ale dlaczego? To moje pieniądze i mogę zrobić z nimi co chcę.. - szarooka wzruszyła ramionami i schowała kartę z powrotem do torby.
- Ale to wyjdzie tak jakbyś to TY placiła za wszystko! - powiedziała Alice.
- Nie wyjdzie.. - dziewczyna machnęła ręką.
- Eh.. Jej się nie da przekonać.. - jęknęła Sara, kręcąc głową.
Alice spojrzała na zegarek.
- Oj! muszę już lecieć! - przytuliła je i zbiegła po schodach na dół.
Nicole posiedziała jeszcze chwilę, ale po chwili również poszła.
Gdy tylko się zmyły, Sara położyła się na łóżku i zamknęła oczy. Jej myśli powędrowały do Max'a... Nie wiedziała co ją ciągnęło do tego wysokiego, blondyna o zielonych oczach. Ona też coraz częściej zauważała na sobie jego wzrok.. i sama też częściej patrzyła w jego stronę.. W jego obecności serce biło jej mocniej.. Czyżby się zakochała? Nie.. Przecież ON kumplował się z Chloe.. Czy to możliwe, że był inny od tej całej "paczki"? A poza tym podobno Chloe ma na niego chrapkę, więc ona nie ma szans..
Westchnęła.
Dlaczego życie uczuciowe musi być takie skomplikowane?

***
Dam, Dam, DAM!!
No i jak? ^^ Podoba się?
Myślę, że ten rozdział jest trochę dłuższy od poprzedniego..
Jest trochę dużo o Sarze.. Ale tak też będzie myśle do końca..
Mam nadzieję, że to nie problem? *o*
No to ja czekam na komentarze! :**
Do następnego! xD