poniedziałek, 20 czerwca 2016

Po Drugiej Stronie Życia - Rozdział II


Hello! Jak tam życie? xD 

Po lekcji do przyjaciółek podeszła Chloe ze swoją świtą oraz Philip.
- Słyszałam co planujecie.. - powiedziała ruda stając przed nimi.
Sara nie wyrażała nawet najmniejszego zainteresowania słowami dziewczyny, ale dwie pozostałe od razu podniosły na nią wzrok.
- No i..? - Nicole nie wytrzymała napięcia.
- Chciałabym wam pomóc.. - odparła Chloe z dziwnym błyskiem w oczach.
Sara dostrzegła to.
- "Jak ona może tak kłamać?" - pomyślała.
Wstała i wbiła swój wzrok w twarz dziewczyny.
- Nie potrzebujemy.. Waszej pomocy.. - oświadczyła krótko - Wykorzystasz nasz pomysł i ogłosisz się jego założycielką, a nam nie o to chodzi.. - po tych słowach zbiegła schodami na dół.
Nicole i Alice już miały za nią ruszyć, ale Chloe zagrodziła im drogę.
- Chcecie za nią iść? Przecież to idiotka! Takie jak ona potrzebują ciszy i spokoju! - zawołała.
- Możliwe.. Ale ona nie jest idiotką tylko naszą przyjaciółką więc jej nie zostawimy! - zaperzyły się i zręcznie ominęły rudowłosą.
Znalazły Sarę w szatni ubierającą buty i kurtkę.
- Wybierasz się gdzieś? - zapytała Nicole.
- Tak! Jak najdalej od tej przerośniętej laluni i jej świrowatej paczki.. - odpowiedziała Sara.
- Ale.. Nie możesz zerwać się z lekcji.. - zaczęła Alice.
- Mogę. Za godzinne wagary jeszcze nikogo nie ukarano.. - powiedziała dziewczyna wiążąc sznurówki - Ale.. Nie możecie iść ze mną.. Wrócę do domu i do którejś z was zadzwonię, OK? - zapytała spojrzawszy na nie.
- OK, uważaj na siebie.. - pożegnały ją.
- Jasne! - obiecała i już jej nie było.
Zielonooka wyszła ze szkoły. Wychodziła już z dziedzińca, gdy nagle poczuła szarpnięcie za ramię.
- Hej, a ty dokąd? - usłyszała głos.
Odwróciła się i zobaczyła Max'a. 
- Nie twoja sprawa.. - odburknęła.  
Spojrzał na nią uważnie.
- Chciałem ci tylko powiedzieć, żebyś nie brała sobie do serca słów Chloe.. Ona jest po prostu zazdrosna.. - powiedział.
- Tyle to i ja wiem.. - wzruszyła ramionami.
- Ale się przejmujesz - odparł.
- Nie, nie przejmuje się.. - mruknęła dobitnie. 
- Przecież widzę... - drążył temat.
- Odczep się, OK? - zbyła go i ruszyła chodnikiem do domu zostawiając chłopaka pod szkołą.
Dotarła do domu po pół-godzinie. Był pusty. Ruszyła po schodach do swojego pokoju. 
Było to kwadratowe pomieszczenie. Ściany były w odcieniu jasnego błękitu i wisiało na nich mnóstwo zdjęć jej przyjaciółek. Naprzeciwko drzwi było okno z szerokim parapetem. Po prawej stronie, w rogu stało łóżko, na które był narzucony biały koc. Po lewej stronie stał komplet mebli wykonanych z drewna brzozowego, do którego zaliczały się: (od lewej, od drzwi) dużej szafy, z lustrami na drzwiach, biurka przy, którym stało białe obrotowe krzesło i wąskiej, ale wysokiej biblioteczki. Na jasnych panelach leżał puchaty biało-błękitny dywan. Całości dopełniała biała lampa, którą Sara często owijała niebieskimi szalami i chustami.
Dziewczyna wzięła komórkę i zadzwoniła do Nicole. 
- Halo, Sara to ty? - usłyszała w słuchawce głos przyjaciółki.
- Tak.. Jestem w domu.. - odpowiedziała - Wyszłyście już? - zapytała.
- Pięć minut temu.. - odparła Nicole - Za dziesięć będziemy u ciebie.. - zapewniła.
- Świetnie! To ja czekam.. - pożegnała je.
- Jasne! Pa!
- Pa! - Sara odłożyła słuchawkę.
Dziewczyny przyszły dziesięć minut później, tak jak zapowiedziały. Rozsiadły się w pokoju Sary. Zastały przyjaciółkę leżącą na łóżku i wpatrującą się w sufit.
- Hej, co ci jest? - zapytała Alice siadając obok niej.
Zielonooka wzruszyła ramionami.
- W zasadzie to nic.. - odpowiedziała siadając.
Nicole spojrzała na nią uważnie.
Sara tylko westchnęła i opowiedziała przyjaciółkom całą sytuację. Gdy skończyła przez chwilę siedziały w ciszy.
- Wiesz.. Zauważyłam, że Max coś często na ciebie patrzy.. - odezwała się jako pierwsza Alice.
- A jakie to ma znaczenie? - zapytała zdziwiona Sara.
- No.. Z Ashton'em, było podobnie.. - powiedziała znowu błękitnooka.
Sara milczała.
- Alice próbuje ci zasugerować, że Max się w tobie zakochał.. - wytłumaczyła Nicole.
- Co? Nie! - dziewczyna jakby oprzytomniała - On tylko..
- "On tylko.." co? No widzisz? Zakochał się! Innego wytłumaczenia nie ma! - upierała się.
- Jest! Chloe mogła go nasłać.. - powiedziała Sara.
- Nie.. Przecież ona próbuje zdobyć jego względy.. A poza tym on cię.. No.. Wsparł.. W pewnym sensie.. - powiedziała ostrożnie Alice.
- Eh.. Sama już nie wiem.. - Sara pokręciła głową - Zajmijmy się tym konkursem śpiewu...
- Masz rację.. - poparła ją Nicole - Jakieś pomysły?
- Może.. Zara Larsson - Carry You Home? - zaproponowała Alice.
- Spróbujemy? - Sara już podeszła do laptopa, wyszukała odpowiedni podkład i wydrukowała tekst. 
- Dobra, trzy.. czte.. ry! - zawołała Nicole i zaczęły śpiewać. 
Co prawda, co chwilę wybuchając śmiechem, lub dorzucając własne słowa, ale jakoś śpiewały. Po dziesięciu minutach dobrnęły do końca.
- Całkiem dobrze, nam to wychodzi.. - podsumowała Alice.
- Dawajcie jeszcze raz! - zakomenderowała Sara.
Nicole włączyła podkład i zaczęły od początku. Nie wyszło to perfekcyjnie, ale teraz śpiewały równiej, bez żadnych śmiechów i wymyślania innego tekstu.
- No to co? Zgłaszamy nasz pomysł pani od muzyki? - zapytała Alice gdy skończyły.
- Zgłaszamy! - zawołały równocześnie Nicole i Sara.
- Dziewczyny! Właśnie coś sobie przypomniałam! - Alice sięgnęła do torby i wyciągnęła z tam tąd lekko pogniecioną kartkę - Mam wujka inżyniera, który z chęcią pomoże nam, przy budowie sceny i parkietu do tańca.. - powiedziała podając im kartkę.
- Alice, jesteś genialna! - zawołała Nicole, kiedy razem z Sarą oglądały plany - Ja z chęcią, zajmę się dekoracjami.. 
- A co z jedzeniem? Ludzie z naszej szkoły się nie odchudzają! - powiedziała Sara.
- No tak, ale za jedzenie musiałybyśmy zapłacić.. - zamyśliła się Alice.
- Mam trochę oszczędności.. - uśmiechnęła się Nicole i wyciągnęła z torby, błyszczącą kartę kredytową.
- O nie, nie, nie! - zawołała Sara - Za nic w świcie nie pozwolimy ci tego użyć!
- Ale dlaczego? To moje pieniądze i mogę zrobić z nimi co chcę.. - szarooka wzruszyła ramionami i schowała kartę z powrotem do torby.
- Ale to wyjdzie tak jakbyś to TY placiła za wszystko! - powiedziała Alice.
- Nie wyjdzie.. - dziewczyna machnęła ręką.
- Eh.. Jej się nie da przekonać.. - jęknęła Sara, kręcąc głową.
Alice spojrzała na zegarek.
- Oj! muszę już lecieć! - przytuliła je i zbiegła po schodach na dół.
Nicole posiedziała jeszcze chwilę, ale po chwili również poszła.
Gdy tylko się zmyły, Sara położyła się na łóżku i zamknęła oczy. Jej myśli powędrowały do Max'a... Nie wiedziała co ją ciągnęło do tego wysokiego, blondyna o zielonych oczach. Ona też coraz częściej zauważała na sobie jego wzrok.. i sama też częściej patrzyła w jego stronę.. W jego obecności serce biło jej mocniej.. Czyżby się zakochała? Nie.. Przecież ON kumplował się z Chloe.. Czy to możliwe, że był inny od tej całej "paczki"? A poza tym podobno Chloe ma na niego chrapkę, więc ona nie ma szans..
Westchnęła.
Dlaczego życie uczuciowe musi być takie skomplikowane?

***
Dam, Dam, DAM!!
No i jak? ^^ Podoba się?
Myślę, że ten rozdział jest trochę dłuższy od poprzedniego..
Jest trochę dużo o Sarze.. Ale tak też będzie myśle do końca..
Mam nadzieję, że to nie problem? *o*
No to ja czekam na komentarze! :**
Do następnego! xD
 
   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz