Hejcia! C:
Bardzo przepraszam wszystkich (w szczególności Kingę) za to, że ona musiała dodać za mnie rozdział i wiele innych postów.. :(
Bardzo przepraszam wszystkich (w szczególności Kingę) za to, że ona musiała dodać za mnie rozdział i wiele innych postów.. :(
Max stał na drugim końcu sali i obserwował Sarę.
Dlaczego nie chciała z nim zatańczyć..?
Poczuł mocniejsze szarpnięcie za rękę. To Chloe chwaliła się nim przed kimś. Spojrzał na nią. Sam nie wiedział co do niej czuje. Gdy zapytała go czy, będą razem odpowiedział, że "tak" bo kiedyś na prawdę mu się podobała.. Ale wszystko zmieniło się podczas ostatniej imprezy. Przetańczył wtedy z Sarą pół dyskoteki i..i.. się zakochał.
Jego oczy znów powędrowały w jej stronę. Westchnął.
- Co się stało, misiu? - zapytała Chloe całując go w policzek.
- Nic, nic... - powiedział.
Poczuł mocniejsze szarpnięcie za rękę. To Chloe chwaliła się nim przed kimś. Spojrzał na nią. Sam nie wiedział co do niej czuje. Gdy zapytała go czy, będą razem odpowiedział, że "tak" bo kiedyś na prawdę mu się podobała.. Ale wszystko zmieniło się podczas ostatniej imprezy. Przetańczył wtedy z Sarą pół dyskoteki i..i.. się zakochał.
Jego oczy znów powędrowały w jej stronę. Westchnął.
- Co się stało, misiu? - zapytała Chloe całując go w policzek.
- Nic, nic... - powiedział.
***
Luke i Nicole wyszli z zatłoczonego klubu.
- Może cię odprowadzę? - zapytał chłopak.
- Czemu nie? - uśmiechnęła się.
Ruszyli poboczem w stronę domu dziewczyny. Po pół godzinie dotarli pod budynek.
- No to.. Do jutra.. - powiedziała Nicole.
Nie odpowiedział. Stał chwilę wpatrzony w nią. Spuściła głowę. Złapał ją za podbródek i zmusił, żeby na niego spojrzała. Minęło parę sekund. Pochylił się i pocałował ją w usta. Nie protestowała. Podobało jej się to. W końcu się od siebie oderwali. Uśmiechnął się.
- Do jutra.. - powiedział i odszedł.
Lekko oszołomiona dziewczyna weszła do domu i poczłapała na górę do swojego pokoju. Od spotkania w mieście czuła do Luke'a coś więcej niż sympatię. A teraz? Teraz to była zakochana.. Na sto procent..
Tymczasem Luke wracał powoli do domu. Także myślał co się stało między nim, a Nicole. Tyle dni czekał na tą chwilę. Kiedy to się w końcu stało.. myślał, że dziewczyna go odepchnie, to się jednak nie stało.
Uśmiechnął się. Wszystko wskazywało na to, że się zakochał. Gdyby tylko ona o tym wiedziała..
***
Impreza trwała. Alice błądziła po tłumie szukając Sary. Nagle wpadła na kogoś. Tym kimś okazał się Philip.
- Hej, gdzie tak lecisz? - zapytał.
- Eee.. Szukam kogoś.. - powiedziała próbując go ominąć. Ten chłopak nie cieszył się dobrą sławą w szkole. Przebywanie z nim, rozmawianie, to była niezmywalna plama na wizerunku.
Ale on zagrodził jej drogę.
- Kogo szukasz? Ashton'a? - dopytywał.
- Dlaczego akurat Ashton'a? - zapytała nie mogąc się powstrzymać.
- Bo byliście parą? - na jego twarzy pojawił się kpiący uśmiech.
Nagle podszedł do nich wspomniany wcześniej chłopak.
- O wilku mowa! - zawołał Philip i przyciągnął Ashton'a do Alice tak, że ich twarze prawie się stykały - Alice cię szuka..
- Wcale nie! - zaprzeczyła głośno i niedelikatnie odsuwając się od chłopaka - To znaczy.. Szukam kogoś innego...
Prześlizgnęła się obok Philipa i pobiegła dalej w tłum. Nagle usłyszała przeraźliwy krzyk..
Zobaczyła Sarę leżącą na ziemi z szeroką raną ciętą na czole. Zamarła. Lecz po chwili ocknęła się i dopadła przyjaciółki.
- Sara.. Sara.. Odezwij się.. SARA! - poczuła jak po jej twarzy spływają łzy.
- Alice.. Wstań.. Musimy zawiadomić pogotowie.. Sama nic nie zrobisz... - usłyszała kojący głos Ashton'a.
Posłusznie wstała i przytuliła się do chłopaka.
- A.. A jeśli ona nie przeżyje..? - zapytała łamiącym się głosem.
- Przeżyje.. Musisz tylko mocno w to wierzyć..
W dali dało się słyszeć wycie syreny. Najwyraźniej ktoś zadzwonił po pogotowie. Gdy przyjechali wszystko potoczyło się bardzo szybko. Ratownicy zabrali dziewczynę do szpitala, a Alice zawiadomiła rodziców Sary o wypadku. W końcu wracała wykończona do domu. Jak zwykle nie było w nim nikogo. Rzuciła się na łóżko w swoim pokoju.
Tak bardzo martwiła się o Sarę. A nawet dobrze nie wiedziała co się stało. Próbowała odpędzić złe myśli.. Pomyślała o Ashton'ie. O tym jak czule ją przytulił kiedy tego potrzebowała. Mogli dalej być parą.. Gdyby nie ta durna Julie. Kręciła się dookoła chłopaka i nie chciała odpuścić.. Alice zaczynała się zastanawiać czy nie jest zazdrosna.. Nie.. Chyba nie.. Chodzili z Ashton'em cztery miesiące, a to wcale nie tak długo.. Ale ta myśl nie dawała jej spokoju.. Ciągle.. Kiedy tylko go widziała, zastanawiała się czy nie powinna o niego zawalczyć..
Nagle poczuła się jak idiotka. Zamiast zastanawiać się co będzie z jedną z jej najlepszych przyjaciółek, rozmyślała o krótkiej znajomości z jej dawną miłością. Od przykrych myśli oderwał ją dźwięk telefonu. Spojrzała na wyświetlacz. Nicole. Odebrała.
- Halo?
- Alice to ty? - usłyszała znajomy głos - Słyszałam co się stało na imprezie i dzwonię, aby się dowiedzieć co z Sarą..
- Ja.. Ja.. Nie wiem... - powiedziała cicho niebieskooka.
- Jak to NIE WIESZ? Przecież byłyście tam razem.
- No tak.. Ale jak ja się zjawiłam to ona leżała na ziemi i nie pytałam nikogo o szczegóły... - Alice była coraz bardziej na siebie zła.
Po drugiej stronie linij rozległo się ciche westchnięcie.
- Czy ja o czymś nie wiem? - zapytała Nicole.
Tym razem to Alice westchnęła.
- Nie.. Wszystko wiesz.. Tylko.. - zacięła się - A z resztą nieważne.. - powiedziała.
Na razie nie chciała się dzielić z nimi swoimi przemyśleniami na temat Ashton'a.
- OK.. - odezwała się Nicole po chwili ciszy - Może pojedziemy jutro odwiedzić Sarę? - zaproponowała - O której masz czas? - zapytała.
- Hm.. Może być około 13?
- Jasne. Wpadnę o 12.. - zgodziła się.
- OK.. To do jutra.. - pożegnała się i rozłączyła.
Rzuciła telefon na łóżko obok siebie. Niepotrzebnie zataiła przed nimi prawdę.. I tak będzie musiała im powiedzieć.. Nie dzisiaj, to za tydzień.. Nie za tydzień, to za miesiąc.. Bo one nie odpuszczą.. A ona nie wytrzyma.. Zawsze musiała się komuś wyżalić i zasięgnąć rady.. Taka już jest i nikt tego nie zmieni...
- Sara.. Sara.. Odezwij się.. SARA! - poczuła jak po jej twarzy spływają łzy.
- Alice.. Wstań.. Musimy zawiadomić pogotowie.. Sama nic nie zrobisz... - usłyszała kojący głos Ashton'a.
Posłusznie wstała i przytuliła się do chłopaka.
- A.. A jeśli ona nie przeżyje..? - zapytała łamiącym się głosem.
- Przeżyje.. Musisz tylko mocno w to wierzyć..
W dali dało się słyszeć wycie syreny. Najwyraźniej ktoś zadzwonił po pogotowie. Gdy przyjechali wszystko potoczyło się bardzo szybko. Ratownicy zabrali dziewczynę do szpitala, a Alice zawiadomiła rodziców Sary o wypadku. W końcu wracała wykończona do domu. Jak zwykle nie było w nim nikogo. Rzuciła się na łóżko w swoim pokoju.
Tak bardzo martwiła się o Sarę. A nawet dobrze nie wiedziała co się stało. Próbowała odpędzić złe myśli.. Pomyślała o Ashton'ie. O tym jak czule ją przytulił kiedy tego potrzebowała. Mogli dalej być parą.. Gdyby nie ta durna Julie. Kręciła się dookoła chłopaka i nie chciała odpuścić.. Alice zaczynała się zastanawiać czy nie jest zazdrosna.. Nie.. Chyba nie.. Chodzili z Ashton'em cztery miesiące, a to wcale nie tak długo.. Ale ta myśl nie dawała jej spokoju.. Ciągle.. Kiedy tylko go widziała, zastanawiała się czy nie powinna o niego zawalczyć..
Nagle poczuła się jak idiotka. Zamiast zastanawiać się co będzie z jedną z jej najlepszych przyjaciółek, rozmyślała o krótkiej znajomości z jej dawną miłością. Od przykrych myśli oderwał ją dźwięk telefonu. Spojrzała na wyświetlacz. Nicole. Odebrała.
- Halo?
- Alice to ty? - usłyszała znajomy głos - Słyszałam co się stało na imprezie i dzwonię, aby się dowiedzieć co z Sarą..
- Ja.. Ja.. Nie wiem... - powiedziała cicho niebieskooka.
- Jak to NIE WIESZ? Przecież byłyście tam razem.
- No tak.. Ale jak ja się zjawiłam to ona leżała na ziemi i nie pytałam nikogo o szczegóły... - Alice była coraz bardziej na siebie zła.
Po drugiej stronie linij rozległo się ciche westchnięcie.
- Czy ja o czymś nie wiem? - zapytała Nicole.
Tym razem to Alice westchnęła.
- Nie.. Wszystko wiesz.. Tylko.. - zacięła się - A z resztą nieważne.. - powiedziała.
Na razie nie chciała się dzielić z nimi swoimi przemyśleniami na temat Ashton'a.
- OK.. - odezwała się Nicole po chwili ciszy - Może pojedziemy jutro odwiedzić Sarę? - zaproponowała - O której masz czas? - zapytała.
- Hm.. Może być około 13?
- Jasne. Wpadnę o 12.. - zgodziła się.
- OK.. To do jutra.. - pożegnała się i rozłączyła.
Rzuciła telefon na łóżko obok siebie. Niepotrzebnie zataiła przed nimi prawdę.. I tak będzie musiała im powiedzieć.. Nie dzisiaj, to za tydzień.. Nie za tydzień, to za miesiąc.. Bo one nie odpuszczą.. A ona nie wytrzyma.. Zawsze musiała się komuś wyżalić i zasięgnąć rady.. Taka już jest i nikt tego nie zmieni...
***
No nareszcie! :D Skończyłam!
Krótkie, ale myślę, że fabuła jest w porządku, hm? C:
No to czekamy na komentarze..
..I na następny rozdział autorstwa Kingi.. :D
Mam nadzieję, że mi wybaczyłaś? *o*
Pozdrówki i do następnego! :]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz