Hejka ludu! xD
Klaudia z tej strony! :]
Mała zmiana planów: Ten i dwa następne rozdziały dodam ja, bo nasza kochana Kinga nie ma ja na razie czasu :/
Klaudia z tej strony! :]
Mała zmiana planów: Ten i dwa następne rozdziały dodam ja, bo nasza kochana Kinga nie ma ja na razie czasu :/
Nazajutrz Nicole przyszła po lekcjach o 12, jak zapowiedziała. O równej 12.30. dziewczęta zamówiły taksówkę i ruszyły do szpitala. W recepcji zapytały o numer sali, w której powinna leżeć Sara. Okazało się, że jest to pomieszczenie oznaczone numerem 36 na III piętrze. Szybko dojechały tam windą. Zapukały do drzwi salki. Rozległo się słabe "Proszę.." Przyjaciółki otworzyły drzwi i weszły do pomieszczenia. Musiały zmrużyć oczy, gdyż oślepiła je sterylna biel salki, w której były tylko dwa białe, zmechanizowane łóżka na kółkach, z niebieską pościelą. Przy każdym z nich była biała zasłona, mała szafeczka i stojak na kroplówkę. Na jednym z nich leżała Sara, drugie było puste. Dziewczyna na ich widok uśmiechnęła się blado.
- Hej.. - przywitała się.
- Hej, jak się czujesz? - zapytała Alice siadając na małym krzesełku obok łóżka.
- Znośnie.. - odparła i wzruszyła ramionami.
Przez chwilę panowała cisza.
- Co się wtedy wydarzyło? - zapytała w końcu Nicole.
- Ech.. Szłam sobie spokojnie, aż tu nagle dostałam czymś w głowę.. - powiedziała z znaną sobie dozą optymizmu.
- A.. Pamiętasz kto to był? - drążyła dalej.
- Nie.. - odparła cicho.
- Hm.. Czyli nigdy nie znajdziemy sprawcy.. - westchnęła Nicole.
- Nie będziemy nikogo szukać! - zaoponowała Sara - Zresztą.. To tylko zwykły wypadek.. Mogło być tak, że ktoś przez przypadek, mnie uderzył i uciekł, ze strachu przed konsekwencjami..
- To bardzo realne - odezwała się szarooka - Ale.. Nie możesz tak tego zostawić..
- Dlaczego? - nie zrozumiała.
- Bo zostałaś zraniona! Pomyśl co by było, gdybyś dostała wstrząsu mózgu? - zawołała Alice.
Dziewczyna wzruszyła ramionami.
- No widzisz? Nie możesz być tak asertywnie nastawiona do całego świata..
- Bo co? To moje życie.. Z resztą i tak nie ma sensu.. - odwróciła głowę i spojrzała w stronę okna zasłoniętego przez białe firanki.
Przez siedziały w ciszy.
- A co tam w szkole? - zapytała Sara przerywając milczenie.
- Nic szczególnego.. - powiedziała Nicole - Choć w sumie.. Max się pytał o ciebie.. - uśmiechnęła się i wymieniła znaczące spojrzenie z Alice.
Spojrzała na nie.
- I co? - zapytała próbując ukryć ciekawość.
- Powiedziałyśmy mu, że jeszcze u ciebie nie byłyśmy i jeśli chce to może wpaść..
- CO?! Dlaczego nie powiedziałyście mu, że jest lepiej? Nie chcę, żeby tu przychodził... - zasępiła się.
- Oj, Sara.. Nie wolno kłamać.. - zaśmiała się Alice.
Dziewczyna jęknęła cicho.
- I co ja mu powiem? Nawet nie będę w stanie się do niego odezwać.. - powiedziała.
- Może nareszcie odważysz się powiedzieć co do niego czujesz.. - zasugerowała Nicole.
- A poza tym nawet nie jest pewne czy w ogóle przyjdzie.. - załagodziła sprawę błękitnooka.
Sara westchnęła.
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Dziewczyna momentalnie zbladła.
- Hej! Nie denerwuj się! Będzie dobrze.. - Nicole położyła jej rękę na ramieniu.
W zielonych oczach dziewczyny zalśniły łzy.
- Jeśli to on.. - zaczęła - To.. Ja.. Ja.. Nie chcę go teraz widzieć.. Proszę nie wpuszczajcie go.. Powiedzcie mu, że źle się czuję.. - błagała blondynka.
- Dobrze.. Ja sprawdzę.. - powiedziała Alice i wstała.
Otworzyła drzwi i wyszła. Tak jak przypuszczała pod drzwiami stał Max. Ubrany w ciemne jeansy i czarną koszulkę z białym znaczkiem NIKE. W ręce trzymał bukiet białych tulipanów.
- Hej! - przywitał się - Czy tu leży Sara? - zapytał.
- Tak.. Ale źle się czuje i nie chce przyjmować nikogo oprócz rodziny i nas.. - wytłumaczyła.
- Och.. - speszył się - Możesz powiedzieć, że byłem? I dać jej te kwiaty?
- Jasne! - wzięła od niego tulipany.
- Aha.. Ashton, chciał coś od ciebie.. Miał przyjść ze mną, ale nie miał czasu.. No.. To ja już idę.. - powiedział i odszedł.
Alice stała jeszcze chwilę zamyślona.
Ashton chciał coś od niej! A skoro chciał coś od niej to znaczy, że chciał z nią porozmawiać w cztery oczy. Czy to szansa na związek z nim? Teraz to musi powiedzieć dziewczynom! Szybko wpadła do salki. Nicole i Sara spojrzały na nią pytająco.
- Dziewczyny, nie uwierzycie co się stało! - zawołała i opowiedziała im całą historię.
- No to teraz, każda z nas ma swój "obiekt miłosny".. - westchnęła Sara, układając się wygodniej na łóżku.
- Taa.. Ale jeśli chodzi o Luke'a i Nicole.. - zaczęła Alice.
- To co..? - nie zrozumiały.
- No wiecie.. Sądząc po tym pocałunku.. - uśmiechnęła się.
Ale Nicole tylko pokręciła głową.
- Nie jesteśmy razem.. To był tylko odruch.. - powiedziała.
- Taak? A kto cały czas o tym gada? - zaperzyła się Alice.
- A co nie wolno? Ty też cały czas mówisz o tym swoim przytulasie z Ashton'em..
- Hej, hej! Dosyć! - uspokoiła je Sara - Zaczynacie zachowywać się jak te paniusie z kardiologii.. - zaśmiała się.
- Z kardiologii? - zapytała Nicole marszcząc brwi.
- Z oddziału "sercowego"!
Roześmiały się.
Nagle do salki weszła pielęgniarka.
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale muszę zabrać pacjentkę na badania.. - zapowiedziała.
Alice i Nicole pożegnały przyjaciółkę i szybko wyszły.
- Nie.. - Philip jak zwykle zgrywał niewiniątko - Jakoś tak samo poleciało..
- Taa, jasne.. Żarty sobie stroisz? - chłopak był naprawdę wkurzony.
- Ooo! Ashton broni swojej ukochanej! Od kiedy chodzicie? - zapytała Chloe, a Katie zachichotała.
- Nawet jej nie przeprosisz? - brązowowłosy nie zwracał uwagi na teksty dziewczyny.
- Odwal się! - krzyknął chłopak i kopnął Ashton'a w nogę.
Chłopak syknął z bólu, lecz nie przewrócił się. Zamachnął się i uderzył Philipa w głowę. Ten zatoczył się i upadł.
Alice wiedziała to. Zdążyła jeszcze krzyknąć:
- Ashton..! Nie rób tego!..! - po czym jej głowa opadła ciężko na kolana Nicole.
- O Boże! Ona zemdlała! - zawołała Sara.
- Idę po pana Jones'a! - zawołała Martha i puściła się pędem w stronę szkoły.
Po chwili przybiegła z wuefistą.
- Co tu się stało? - zapytał mężczyzna.
Klasa zaczęła na wyścigi opowiadać całe zdarzenie.
- Dlaczego to zrobiłeś? - zapytał zwracając się do Philipa.
- Nie wiem.. Samo poleciało.. Dlaczego zawsze wszystko to moja wina..? - zapytał oburzony.
- Nawet jej nie przeprosiłeś! - zawołał Ashton.
- Uspokój się, bo będzie jeszcze gorzej.. - powstrzymał go Max szeptem.
Chłopak spojrzał na niego jak na łagodnego wariata.
- I co? Mamy tak siedzieć z założonymi rękami, a ten idiota będzie chodził sobie bezkarnie!? - wybuchł.
- Ashton, uspokój się! - zganił, go nauczyciel. - Philip poniesie konsekwencje.. Dziewczęta.. - zwrócił się do Sary i Nicole - Ocućcie ją i zaprowadźcie do higienistki..
Przyjaciółki tylko skinęły głowami i szybko wykonały polecenie.
Sprawca został zaprowadzony do wychowawczyni, a reszta klasy udała się do domów.
- Znośnie.. - odparła i wzruszyła ramionami.
Przez chwilę panowała cisza.
- Co się wtedy wydarzyło? - zapytała w końcu Nicole.
- Ech.. Szłam sobie spokojnie, aż tu nagle dostałam czymś w głowę.. - powiedziała z znaną sobie dozą optymizmu.
- A.. Pamiętasz kto to był? - drążyła dalej.
- Nie.. - odparła cicho.
- Hm.. Czyli nigdy nie znajdziemy sprawcy.. - westchnęła Nicole.
- Nie będziemy nikogo szukać! - zaoponowała Sara - Zresztą.. To tylko zwykły wypadek.. Mogło być tak, że ktoś przez przypadek, mnie uderzył i uciekł, ze strachu przed konsekwencjami..
- To bardzo realne - odezwała się szarooka - Ale.. Nie możesz tak tego zostawić..
- Dlaczego? - nie zrozumiała.
- Bo zostałaś zraniona! Pomyśl co by było, gdybyś dostała wstrząsu mózgu? - zawołała Alice.
Dziewczyna wzruszyła ramionami.
- No widzisz? Nie możesz być tak asertywnie nastawiona do całego świata..
- Bo co? To moje życie.. Z resztą i tak nie ma sensu.. - odwróciła głowę i spojrzała w stronę okna zasłoniętego przez białe firanki.
Przez siedziały w ciszy.
- A co tam w szkole? - zapytała Sara przerywając milczenie.
- Nic szczególnego.. - powiedziała Nicole - Choć w sumie.. Max się pytał o ciebie.. - uśmiechnęła się i wymieniła znaczące spojrzenie z Alice.
Spojrzała na nie.
- I co? - zapytała próbując ukryć ciekawość.
- Powiedziałyśmy mu, że jeszcze u ciebie nie byłyśmy i jeśli chce to może wpaść..
- CO?! Dlaczego nie powiedziałyście mu, że jest lepiej? Nie chcę, żeby tu przychodził... - zasępiła się.
- Oj, Sara.. Nie wolno kłamać.. - zaśmiała się Alice.
Dziewczyna jęknęła cicho.
- I co ja mu powiem? Nawet nie będę w stanie się do niego odezwać.. - powiedziała.
- Może nareszcie odważysz się powiedzieć co do niego czujesz.. - zasugerowała Nicole.
- A poza tym nawet nie jest pewne czy w ogóle przyjdzie.. - załagodziła sprawę błękitnooka.
Sara westchnęła.
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Dziewczyna momentalnie zbladła.
- Hej! Nie denerwuj się! Będzie dobrze.. - Nicole położyła jej rękę na ramieniu.
W zielonych oczach dziewczyny zalśniły łzy.
- Jeśli to on.. - zaczęła - To.. Ja.. Ja.. Nie chcę go teraz widzieć.. Proszę nie wpuszczajcie go.. Powiedzcie mu, że źle się czuję.. - błagała blondynka.
- Dobrze.. Ja sprawdzę.. - powiedziała Alice i wstała.
Otworzyła drzwi i wyszła. Tak jak przypuszczała pod drzwiami stał Max. Ubrany w ciemne jeansy i czarną koszulkę z białym znaczkiem NIKE. W ręce trzymał bukiet białych tulipanów.
- Hej! - przywitał się - Czy tu leży Sara? - zapytał.
- Tak.. Ale źle się czuje i nie chce przyjmować nikogo oprócz rodziny i nas.. - wytłumaczyła.
- Och.. - speszył się - Możesz powiedzieć, że byłem? I dać jej te kwiaty?
- Jasne! - wzięła od niego tulipany.
- Aha.. Ashton, chciał coś od ciebie.. Miał przyjść ze mną, ale nie miał czasu.. No.. To ja już idę.. - powiedział i odszedł.
Alice stała jeszcze chwilę zamyślona.
Ashton chciał coś od niej! A skoro chciał coś od niej to znaczy, że chciał z nią porozmawiać w cztery oczy. Czy to szansa na związek z nim? Teraz to musi powiedzieć dziewczynom! Szybko wpadła do salki. Nicole i Sara spojrzały na nią pytająco.
- Dziewczyny, nie uwierzycie co się stało! - zawołała i opowiedziała im całą historię.
- No to teraz, każda z nas ma swój "obiekt miłosny".. - westchnęła Sara, układając się wygodniej na łóżku.
- Taa.. Ale jeśli chodzi o Luke'a i Nicole.. - zaczęła Alice.
- To co..? - nie zrozumiały.
- No wiecie.. Sądząc po tym pocałunku.. - uśmiechnęła się.
Ale Nicole tylko pokręciła głową.
- Nie jesteśmy razem.. To był tylko odruch.. - powiedziała.
- Taak? A kto cały czas o tym gada? - zaperzyła się Alice.
- A co nie wolno? Ty też cały czas mówisz o tym swoim przytulasie z Ashton'em..
- Hej, hej! Dosyć! - uspokoiła je Sara - Zaczynacie zachowywać się jak te paniusie z kardiologii.. - zaśmiała się.
- Z kardiologii? - zapytała Nicole marszcząc brwi.
- Z oddziału "sercowego"!
Roześmiały się.
Nagle do salki weszła pielęgniarka.
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale muszę zabrać pacjentkę na badania.. - zapowiedziała.
Alice i Nicole pożegnały przyjaciółkę i szybko wyszły.
***
Od wypadku Sary minął już prawie miesiąc. Przez ten nieopisany czas nic się nie zdarzyło ani nie zmieniło. Max dalej chodził z Chloe. Nicole miała ciągły kontakt z Luke'm, ale nie byli razem. Alice patrzyła wilkiem na Julie, która zagrywała do Ashton'a.
Pewnego dnia podczas lekcji W-F'u:
22-osobowa klasa była podzielona na dwie drużyny. (od aut: Jak wszyscy dobrze wiedzą w Stanach grają w football amerykański) Grali wszyscy oprócz Alice, która akurat była przeziębiona. Nagle "niby" niechcący Philip, rzucił piłkę w stronę niebieskookiej. Dostała w głowę. Mocno.
- Specjalnie to zrobiłeś! - syknął Ashton podchodząc do niego.- Nie.. - Philip jak zwykle zgrywał niewiniątko - Jakoś tak samo poleciało..
- Taa, jasne.. Żarty sobie stroisz? - chłopak był naprawdę wkurzony.
- Ooo! Ashton broni swojej ukochanej! Od kiedy chodzicie? - zapytała Chloe, a Katie zachichotała.
- Nawet jej nie przeprosisz? - brązowowłosy nie zwracał uwagi na teksty dziewczyny.
- Odwal się! - krzyknął chłopak i kopnął Ashton'a w nogę.
Chłopak syknął z bólu, lecz nie przewrócił się. Zamachnął się i uderzył Philipa w głowę. Ten zatoczył się i upadł.
Alice wiedziała to. Zdążyła jeszcze krzyknąć:
- Ashton..! Nie rób tego!..! - po czym jej głowa opadła ciężko na kolana Nicole.
- O Boże! Ona zemdlała! - zawołała Sara.
- Idę po pana Jones'a! - zawołała Martha i puściła się pędem w stronę szkoły.
Po chwili przybiegła z wuefistą.
- Co tu się stało? - zapytał mężczyzna.
Klasa zaczęła na wyścigi opowiadać całe zdarzenie.
- Dlaczego to zrobiłeś? - zapytał zwracając się do Philipa.
- Nie wiem.. Samo poleciało.. Dlaczego zawsze wszystko to moja wina..? - zapytał oburzony.
- Nawet jej nie przeprosiłeś! - zawołał Ashton.
- Uspokój się, bo będzie jeszcze gorzej.. - powstrzymał go Max szeptem.
Chłopak spojrzał na niego jak na łagodnego wariata.
- I co? Mamy tak siedzieć z założonymi rękami, a ten idiota będzie chodził sobie bezkarnie!? - wybuchł.
- Ashton, uspokój się! - zganił, go nauczyciel. - Philip poniesie konsekwencje.. Dziewczęta.. - zwrócił się do Sary i Nicole - Ocućcie ją i zaprowadźcie do higienistki..
Przyjaciółki tylko skinęły głowami i szybko wykonały polecenie.
Sprawca został zaprowadzony do wychowawczyni, a reszta klasy udała się do domów.
***
Yeah! ^^ Rozdział, za rozdziałem! :D
Nawet nie wiedziałam, że będę miała taką wenę!
No to wy tu sobie czytajcie, a zabieram się za następny! :]

Heyka! ;3 Rozdział świetny,dobrze że wena jest! Ja to tam nigdy nie mam weny...Eh...
OdpowiedzUsuń