poniedziałek, 31 października 2016

Halloween! *O*



Heyka! :D
Najstraszniej na świecie witamy naszych najstraszniejszych czytelników! xD
Dobra nie.. xDD

*fioletowy - Kinga*
*czerwony - Klaudia*

Mamy dzisiaj 31 października, czyli Halloween, z tego powodu życzę wam zdrówka, szczęścia, duuuużo wenki i jeszcze wiele wiele inny rzeczy, które pominęłam :3

Mam nadzieję, że uzbieracie dużo cukierków, jak ten lamus Klaudia.. xD
Uzbierał już całą torbę i się nie podzielił... -.- xD

 A co mam ci pocztą z Wawy przesłać? xD

Yup! ^^ Będem szczenśliwa xDDD

 Taa.. Nie przejmujcie się, jej coś dzisiaj odwala xDD
Ja, także życzę wam wszystkiego co najlepsze!
PS. Jak chodzicie zbierać cukierki to najlepiej do takich staruszek z laseczkami! xD
One zawsze dają! xDD

A tak, w ogóle to cukierki zbiera się, jak jest ciemno.. Chyba.. xD

Nieprawda! xD
Ja zbieram teraz.. xD Więcej dla mnie.. :D

Pfff.. -.-
A biedne dzieci na twoim osiedlu głodują.. xD 

OK, koniec, bo ona mi zaraz zacznie wmawiać, że grzeszę.. xD
Do następnego! :3

Bayo! ^^


sobota, 15 października 2016

Po Drugiej Stronie Życia - Rozdział XI


Siemka! :]

Sara siedziała, przerażona w jadącej ciężarówce. Bez trudu się rozwiązała i od kneblowała przecinając więzy na rękach kawałkiem blachy. W naczepie znajdowało się mnóstwo worków, w których były ubrania. Dziewczyna znalazła też dwa, stare ciemne koce. Nie zważając na przykry zapach otuliła się nimi szczelnie i usiadła w rogu naczepy.
Dlaczego została porwana? Dokąd jedzie ta obleśna ciężarówka? Co zrobi kiedy dojadą do celu, który znajduje się nie wiadomo gdzie? 
Pogrążona w takich myślach, zasnęła wykończona wrażeniami ostatnich godzin.

***

Dwa dni później Nicole i Alice siedziały na ławce obok sali matematycznej. Dzień wcześniej były  w domu Sary i dowiedziały się od załamanych rodziców, że ich jedyna córka (sądząc po śladach - np. otwarte okno) została porwana.
Alice wysiąkała nos. Obydwie były załamane. Ale co mogły zrobić? Jak na razie tylko policja może szukać.. Trzeba tylko czekać..
- Idę się czegoś napić.. - powiedziała Alice i zeszła na dół. (czyt.: na parter.)
Szarooka została sama. Niespodziewanie obok niej usiadł Luke.
- I co? Wiadomo już coś? - zapytał. Jak widać w tej szkole wiadomości rozchodzą się bardzo szybko.
Nicole pokręciła głową.
- Max jest załamany.. Nawet nie zdążył powiedzieć co do niej czuje.. - powiedział cicho.
- Sugerujesz, że Sara zginęła..? - zapytała go z oburzeniem. Po takiej dawce milczenia jej głos zabrzmiał okropnie ochryple.
- No co ty! Nie! - zaprzeczył - Ona na pewno sobie poradzi.. - zapewnił.
- Obyś miał rację.. - westchnęła.
Przez chwilę znowu panowała cisza.
- Wiesz.. Jeśli będziecie miały zamiar szukać na własną rękę.. To my wam pomożemy.. To znaczy ja, Ashton i Max.. W końcu jesteśmy przyjaciółmi.. - powiedział w końcu Luke jednym tchem.
"Przyjaciółmi". Czy tak się nazywa osoby, które przez prawie osiem lat nauki odzywały się do siebie tylko w ostateczności..? Chyba nie.
- Dzięki.. - wykrztusiła w końcu - Ale chyba nie będzie takiej potrzeby.. Jak na razie tylko policja może szukać, więc..
Nagle podeszła do nich Alice przerywając jej.
- Nicole, chcesz wody? - zapytała pokazując jej butelkę mineralnej - O, hej.. - przywitała się z Luke'em.  
- Hej.. Dobra to ja nie przeszkadzam.. Nicole pomyśl nad tym co mówiłem.. - powiedział chłopak i odszedł.
Alice przycupnęła na ławce obok przyjaciółki.
- O czym wy rozmawialiście? - zapytała szeptem.
Nicole szybko omówiła jej propozycję Luke'a.
- Wiesz.. To wcale nie jest taki głupi pomysł.. - powiedziała niepewnie błękitnooka gdy Nicole zamilkła.
- Może i nie głupi, ale jak ty to sobie wyobrażasz? Piątka dzieciaków szuka dziewczyny, która może być wszędzie..? 
- Ale nigdy nie jest nie warto spróbować.. - Alice zmarszczyła nos.
Nicole zamyśliła się. Oboje - Luke i Alice - mieli rację. Ale.. Sami nie dadzą rady.. Poza tym rodzice na pewno się nie zgodzą..    
Westchnęła.   
Alice spojrzała na nią z ukosa, ale nic nie powiedziała.
Tak mijały kolejne godziny lekcyjne.


***

Ciężarówka stanęła. Sara jeszcze bardziej wcisnęła się w kąt naczepy. A jeśli ją odkryją?
Co wtedy? Co jeśli ci ludzie okażą się jakimiś zboczeńcami, albo ludźmi handlującymi organami? 
Nie miała czasu na dalsze rozmyślania, bo płachta okrywająca ciężarówkę, rozchyliła się i do środka wszedł młody mężczyzna. Sara wstrzymała oddech. "Dziwny facet" włączył latarkę i zaczął przetrząsać wszystkie kąty naczepy.
Po jakimś czasie zaczął świecić centralnie w miejsce gdzie siedziała. Podszedł bliżej i zaświecił jej prosto w twarz. Skuliła się jeszcze bardziej. 
- Hej, Rob! Jakaś ślicznotka tu siedzi! - zawołał.
Po chwili do paki wszedł barczysty chłop o wglądzie goryla. Podszedł do Sary i powiedział:
- Podróżujemy na gapę, hm? - warknął - Myślałaś, że ci się upiecze, ale tym razem się nie udało! - roześmiał się głośno i gardłowo.
- Wcale nie! Ja.. Ja zostałam porwana! Ktoś mnie w nocy tutaj wrzucił! Są tu nawet sznury, które przecięłam, aby się uwolnić! - podniosła kawałek jasnej liny i spojrzała na niego błagalnie.
Mężczyzna obrzucił ją przenikliwym wzrokiem.
- Myślisz, że w to uwierzę? Już nie raz słyszałem takie bajeczki! - powiedział - Masz bujną wyobraźnię ślicznotko! Mark! Zwiąż ją i zaprowadź do tego małego pokoiku na pierwszym piętrze..
Młodszy szybko wykonał polecenie (zawiązał jej również oczy) i po chwili Sara szła po nierównej nawierzchni, zręcznie prowadzona przez silnego mężczyznę. Po pięciu minutach drogi weszli do domu i po chwili dziewczyna czuła jak wchodzą po schodach. Dotarli do ich końca. Szli przez chwilę korytarzem. W pewnym momencie zatrzymali się i po chwili Sara została rozwiązana i wepchnięta do jakiegoś pomieszczenia. Upadła na ziemię i nie poruszyła się do chwili kiedy usłyszała zgrzyt klucza w zamku. Dopiero wtedy wstała, zerwała chustkę z oczu i rozejrzała się po pomieszczeniu.
Był to mały pokoik z pobielonymi wapnem ścianami, drewnianą, okurzoną podłogą i pochyłym, również drewnianym sufitem. W rogu pokoju stało łóżko z jasną pokrytą kilkoma ciemniejszymi plamami pościelą. W drugim rogu stała duża stara szafa. 
Na wprost drzwi było okno, okryte zszarzałymi firankami. Sara wstała i wyjrzała przez nie.
Zobaczyła zaniedbane podwórko i wysoki płot okalający posesję. Poczuła jak łzy napływają jej do oczu. Dlaczego akurat ją to spotkało? To chyba niemożliwe, żeby miała aż takiego pecha prawda? Jeszcze raz przypomniała sobie cały wczorajszy wieczór. Siedziała w pokoju i słuchała muzyki. Jak zawsze. W pewnym momencie poczuła jak ktoś wytrąca jej telefon z ręki i oplata jej ciało grubą liną. Podnosi i szybko wynosi z domu. Kilka minut później wrzuca do ciemnej paki, a potem film się urywa.
Sara stała jeszcze chwilę nieruchomo wpatrując się w obraz za oknem. Nagle ciszę przerwało nagłe otworzenie drzwi. Dziewczyna odwróciła się i zobaczyła niejakiego Rob'a.
- No, no.. Szybko jak na takie chucherko.. - mruknął do siebie - Posłuchaj, panienko.. Musimy coś sobie ustalić.. - oparł się o futrynę drzwi i mówił dalej - Od dzisiaj mieszkasz u nas, i pracujesz dla nas.. To znaczy: pierzesz, prasujesz, gotujesz, sprzątasz.. Innymi słowy robisz wszystko co należy do obowiązków porządnej gospodyni.. Laura będzie ci pomagać.. - zatrzymał wysoką dziewczynę o kruczoczarnych włosach i bladej twarzy, która niosła kosz z bielizną. Spuściła głowę i ruszyła dalej. - Zaczynasz jutro od szóstej.. I pamiętaj.. Nie znoszę spóźnialskich.. - zmrużył oczy i zatrzasnął drzwi, zmykając je z powrotem na klucz.
Sara usiadła na łóżku i ukryła twarz w dłoniach.

***

Wiem, wiem.. Beznadziejny ten koniec, ale musiałam, to jakoś zakończyć.. 
Mam nadzieję, że nie zabijecie mnie za długość..?
Przecież, ktoś musi skończyć ASK'a, nie? xD

OK, czekajcie cierpliwie na next :D
Do następnego! 

niedziela, 9 października 2016

ASK z Nicole! - zapowiedź


 Hey! :D
Kolejny ASK na horyzoncie! :D 

ZASADY - Pytania:
1. Max. 40 pytań, Min. 15 pytań.  
2. Dodam odpowiedzi jak będzie min. II tury pytań.. 
3. Macie czas do 17 października ( następny poniedziałek)
4. Nie piszemy pytań chamskich! 
5. Tematyka dowolna, możecie pytać o fabułę rozdziałów itp.

ZASADY - Wyzwania:

1. Max. 10 wyzwań, Min 3 wyzwania.
2. Zero wyzwań z całowaniem w usta i inne "intymne" części ciała xD
3. Zero wyzwań z wyjeżdżaniem za granicę itp. 
4Zero wyzwań, których skutkiem mogą być:
- Omdlenia.
- Zbyt duże rany fizyczne (siniaki i lekkie zadrapania nie mają nic do rzeczy)
- Śmierć.
5. A co tam! Wymęczcie mi ją! xD



***

Kurczę, przepraszam, was za te kolorki, ale znowu mi się coś pochrzaniło -.-
No nic.. Czekam na pytanka :**
Powodzenia! :D

Po Drugiej Stronie Życia - Rozdział X


Heyo! :D


Pewnego dnia wieczorem Ashton przechodził obok domu Alice.
Nagle usłyszał jakieś krzyki i wrzaski. Przystanął i zaczął nasłuchiwać. 
Jeszcze jeden krzyk. Rozpoznał głos Alice.
W jednej chwili wpadł do jej domu i na środku salonu zobaczył jej rodziców związanych grubym sznurem i samą Alice skuloną w rogu pokoju i pochylającym się nad nią młodym i zamaskowanym mężczyzną. Podbiegł do niego i wytrącił mu nóż z ręki. Mężczyzna spojrzał na niego przerażonym wzrokiem i wybiegł z domu. Ashton kucnął przy przerażonej Alice.
- Wszystko OK? - zapytał.
Dziewczyna nie odpowiedziała. Nie mogła. Ze wzruszenia po prostu przytuliła chłopaka.
- Dziękuję.. Bardzo, bardzo dziękuję.. - wyszeptała.
Chłopak tylko się uśmiechnął i podszedł aby rozwiązać jej rodziców. Po chwili małżeństwo serdecznie mu dziękowało.
- Dziękujemy.. Kto wie co by się mogło stać gdybyś nie wpadł jak burza.. - mama Alice uśmiechnęła się serdecznie.
- Nie ma za co.. - odparł rumieniąc się lekko. 
- Dzielny chłopak z ciebie.. - odpowiedział tym razem ojciec dziewczyny uścisnąwszy mu dłoń - Zostań na kolację.. Moja żona przygotowuje wyśmienite tortille.. 
Ashton pokręcił głową.
- Naprawdę bardzo bym chciał, ale obiecałem rodzicom, że wrócę wcześniej.. - powiedział - Do zobaczenia w szkole! - pożegnał Alice i wyszedł z domu.

Pół godziny później szedł ulicą mimo, że minęła już prawie godzina. Rozmyślał o sytuacji w domu jego byłej. Podczas ich związku, ani razu się nie pocałowali. Chociaż chodzili ze sobą prawie pół roku. Od ponad trzech miesięcy nie byli razem, ale on na prawdę dalej czuł do Alice coś więcej niż zwykłe koleżeństwo czy przyjaźń. Chciał poprawić soje stosunki z dziewczyną i chyba powoli osiągał swój cel...


***

(w tym samym czasie)

Philip szedł ciemną ulicą w stronę domu Sary. Już z tej odległości widział ciemny budynek, i ciemne okna w których nie paliło się ani jedno światło. Był pewien, że dziewczyna jest sama w domu. 
Uszedł kilka kroków i znalazł się przed posesją swojej "koleżanki" z klasy. Zręcznie przeskoczył przez płot i po chwili stanął pod drzwiami wejściowymi. Powoli nacisnął klamkę, ale drzwi nie otworzyły się. Był pewien, że będą zamknięte, ale tyle oglądało się filmów, gdzie sławni bohaterowie szukali najbardziej ukrytych wejść, a mieli otwarte drzwi pod nosem i orientowali się o tym dopiero po kilku godzinach żmudnej roboty. Westchnął w duchu i wszedł na ścieżkę prowadzącą dookoła domu. W połowie drogi natrafił na - o dziwo - otwarte okno w kuchni. Wskoczył przez nie i błądząc pośród ciemności natrafił na schody, zaczął się po nich wspinać i doszedłszy na ich szczyt zobaczył jasny zarys drzwi. Po cichu je otworzył i zobaczył swój cel.
Sara siedziała tyłem do niego. Ze słuchawkami na uszach i telefonem w ręce, którego wyświetlacz tworzył swym blaskiem, jasną poświatę.
Chłopak najciszej jak potrafił podszedł do dziewczyny. Szybkim ruchem unieruchomił jej ręce i zakneblował jej usta. Przerzucił ją sobie przez ramię i wyszedł z domu tą samą drogą.
Gdy był na ulicy poczuł się.. Dziwnie.. Bardzo dziwnie...
Ale.. Wykonywał tylko swoje zadanie! Tak bardzo chciał zaimponować Chloe, która od dawna mu się podobała.. Takie życie..
Po 20 minutach dotarł na ciemny opuszczony parking, na którym stała jedna zardzewiała ciężarówka. Podszedł do niej na kilka kroków i zmrużywszy oczy przeczytał ciemny napis na zakurzonej plandece: ODZIEŻ UŻYWANA. Następnie "zaszedł" pojazd od tyłu i zobaczył rejestrację Las Vegas. Bingo! Uśmiechnął się sam do siebie. Ostrożnie podszedł do okna kabiny i zajrzał do jej wnętrza. Dwóch mężczyzn spało twardo na fotelach, a ich chrapanie było słychać, nawet w tym miejscu.
Znów podszedł na "tyły" ciężarówki, rozglądnął się dookoła i najciszej jak potrafił odpiął zabezpieczenie zamykające pakę. 
- "Łatwo poszło.." - pomyślał i bez najmniejszych skrupułów wrzucił Sarę do środka.
Ponownie zamknął pakę i najspokojniej w świecie odszedł, kierując się do domu.
Gdy był kilka metrów od parkingu, wyjął telefon i napisał do Chloe:

Zadanie wykonane!


***

Nicole siedziała sama w swoim pokoju i przeglądała zdjęcia w telefonie.
Po jednym dniu spędzonym u Sary postanowiła wrócić do domu, mimo strachu przed ojcem. Po pewnym czasie (czyli po wytrzeźwieniu) przypomniał by sobie, że ma córkę i ogarnąwszy, że jej nie ma, zawiadomiłby mamę. A tego dziewczyna nie chciała.
Nagle jej telefon zaczął wibrować. Spojrzała na wyświetlacz: Alice.
"Przesunęła" palcem zieloną słuchawkę i powiedziała:
- Halo?
- Hej, Nicole! Jesteś u Sary? - zapytała z entuzjazmem dziewczyna.
- Eee.. Nie.. Wróciłam do domu.. A co? - odparła szarooka.
- Och, szkoda! Dowie się później! Muszę ci szybko o czymś powiedzieć!
- Nadawaj! - uśmiechnęła się Nicole i zamieniła się w słuch.
- Dosłownie 20 minut temu.. - zaczęła niebieskooka i opowiedziała jej wszystko o napadzie i bohaterskim czynie Ashton'a.
- O-Ojej.. - Nicole przez chwilę nie mogła wydobyć z siebie głosu - A-Ale, nic ci się nie stało..?
- Oczywiście, że nie! - Alice wydawała się oburzona - Ashton, był taki.. Taki..
- Dobra nie kończ! - przerwała jej ze śmiechem przyjaciółka.
Dziewczyny rozmawiały jeszcze chwilę, lecz po 5 minutach rozłączyły się.
Nicole rozłączywszy się siedziała nieruchomo z telefonem w dłoni.
Po chwili jakby tchnięta jakimś dziwnym uczuciem, wybrała numer do Sary i nacisnęła zieloną słuchawkę. Nikt nie odbierał. Zadzwoniła drugi raz. Znowu  cisza.
- "Pewnie już śpi.." - uspokoiła się i sama zaczęła szykować się na odpoczynek.



***

Następnego dnia w szkole Nicole i Alice czekały na Sarę przy drzwiach wyjściowych, wypytując wszystkich wchodzących, czy nie widzieli zielonookiej.
- Przepraszam, nie widziała pani, takiej wysokiej blondynki? - zapytała Alice pewną kobietę z dzieckiem.
- Przykro, mi ale nie.. - odpowiedziała kobieta i ruszyła dalej.
- Alice.. Może po prostu jest chora.. Wpadniemy do niej po szkole, OK? - powiedziała Nicole.
- Eh.. No dobra.. I tak już dzwonek.. - odparła niebieskooka, słysząc znienawidzony dźwięk.
Przyjaciółki ruszyły na fizykę. Na lekcji dziewczęta w ogóle nie mogły się skupić.
Sara praktycznie zawsze przychodziła do szkoły. Zwykle nie chorowała. A jeśli coś jej się stało?
Nagle na stolik Nicole wpadła mała krateczka. Rozwinęła ją.

Wszystko OK? - przeczytała.

Poznała to pismo. Luke.

Tak.. Tylko Sara zawsze przychodziła do szkoły, a dziś jej nie ma.. - odpisała.

Wiedziała, że temu chłopakowi można powiedzieć praktycznie o wszystkim.

Może jest chora.. Nie martw się! :) - odpowiedź przyszła niemal natychmiast.

No tak.. To samo mówiła wcześniej Alice.. Zrobiło jej się ciepło na sercu i spojrzała z wdzięcznością na chłopaka. I znowu to niebieskie spojrzenie!
- "Tylko nie zemdlej!" - powtarzała sobie w duchu.
Luke uśmiechnął się i wrócił do przepisywania notatek z tablicy. Zrobiła to samo. Lekcja mijała teraz znacznie szybciej.

***

O Jezu! 
Przepraszam was za ten rozdział..  
Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca i was nie zanudziłam, co?
OK, czekam na opinie..

A! I jeszcze jedno!
Kinga chciała wam coś zareklamować:

Hai! :D
Chciałam wam polecić pewnego bloga:

http://tekst-ktory-zmieni-zycie.blogspot.com

Jeśli ktoś by miał ochotę wpaść to bardzo proszę :3
Motylek się ucieszy :D
Z góry dziękuję :D

Bayo! <3