Siemka! :]
Sara siedziała, przerażona w jadącej ciężarówce. Bez trudu się rozwiązała i od kneblowała przecinając więzy na rękach kawałkiem blachy. W naczepie znajdowało się mnóstwo worków, w których były ubrania. Dziewczyna znalazła też dwa, stare ciemne koce. Nie zważając na przykry zapach otuliła się nimi szczelnie i usiadła w rogu naczepy.
Dlaczego została porwana? Dokąd jedzie ta obleśna ciężarówka? Co zrobi kiedy dojadą do celu, który znajduje się nie wiadomo gdzie?
Pogrążona w takich myślach, zasnęła wykończona wrażeniami ostatnich godzin.
Dlaczego została porwana? Dokąd jedzie ta obleśna ciężarówka? Co zrobi kiedy dojadą do celu, który znajduje się nie wiadomo gdzie?
Pogrążona w takich myślach, zasnęła wykończona wrażeniami ostatnich godzin.
***
Dwa dni później Nicole i Alice siedziały na ławce obok sali matematycznej. Dzień wcześniej były w domu Sary i dowiedziały się od załamanych rodziców, że ich jedyna córka (sądząc po śladach - np. otwarte okno) została porwana.
Alice wysiąkała nos. Obydwie były załamane. Ale co mogły zrobić? Jak na razie tylko policja może szukać.. Trzeba tylko czekać..
- Idę się czegoś napić.. - powiedziała Alice i zeszła na dół. (czyt.: na parter.)
Szarooka została sama. Niespodziewanie obok niej usiadł Luke.
- I co? Wiadomo już coś? - zapytał. Jak widać w tej szkole wiadomości rozchodzą się bardzo szybko.
Nicole pokręciła głową.
- Max jest załamany.. Nawet nie zdążył powiedzieć co do niej czuje.. - powiedział cicho.
- Sugerujesz, że Sara zginęła..? - zapytała go z oburzeniem. Po takiej dawce milczenia jej głos zabrzmiał okropnie ochryple.
- No co ty! Nie! - zaprzeczył - Ona na pewno sobie poradzi.. - zapewnił.
- Obyś miał rację.. - westchnęła.
Przez chwilę znowu panowała cisza.
- Wiesz.. Jeśli będziecie miały zamiar szukać na własną rękę.. To my wam pomożemy.. To znaczy ja, Ashton i Max.. W końcu jesteśmy przyjaciółmi.. - powiedział w końcu Luke jednym tchem.
"Przyjaciółmi". Czy tak się nazywa osoby, które przez prawie osiem lat nauki odzywały się do siebie tylko w ostateczności..? Chyba nie.
- Dzięki.. - wykrztusiła w końcu - Ale chyba nie będzie takiej potrzeby.. Jak na razie tylko policja może szukać, więc..
Nagle podeszła do nich Alice przerywając jej.
- Nicole, chcesz wody? - zapytała pokazując jej butelkę mineralnej - O, hej.. - przywitała się z Luke'em.
- Hej.. Dobra to ja nie przeszkadzam.. Nicole pomyśl nad tym co mówiłem.. - powiedział chłopak i odszedł.
Alice przycupnęła na ławce obok przyjaciółki.
- O czym wy rozmawialiście? - zapytała szeptem.
Nicole szybko omówiła jej propozycję Luke'a.
- Wiesz.. To wcale nie jest taki głupi pomysł.. - powiedziała niepewnie błękitnooka gdy Nicole zamilkła.
- Może i nie głupi, ale jak ty to sobie wyobrażasz? Piątka dzieciaków szuka dziewczyny, która może być wszędzie..?
- Ale nigdy nie jest nie warto spróbować.. - Alice zmarszczyła nos.
Nicole zamyśliła się. Oboje - Luke i Alice - mieli rację. Ale.. Sami nie dadzą rady.. Poza tym rodzice na pewno się nie zgodzą..
Westchnęła.
Alice spojrzała na nią z ukosa, ale nic nie powiedziała.
Tak mijały kolejne godziny lekcyjne.
Alice wysiąkała nos. Obydwie były załamane. Ale co mogły zrobić? Jak na razie tylko policja może szukać.. Trzeba tylko czekać..
- Idę się czegoś napić.. - powiedziała Alice i zeszła na dół. (czyt.: na parter.)
Szarooka została sama. Niespodziewanie obok niej usiadł Luke.
- I co? Wiadomo już coś? - zapytał. Jak widać w tej szkole wiadomości rozchodzą się bardzo szybko.
Nicole pokręciła głową.
- Max jest załamany.. Nawet nie zdążył powiedzieć co do niej czuje.. - powiedział cicho.
- Sugerujesz, że Sara zginęła..? - zapytała go z oburzeniem. Po takiej dawce milczenia jej głos zabrzmiał okropnie ochryple.
- No co ty! Nie! - zaprzeczył - Ona na pewno sobie poradzi.. - zapewnił.
- Obyś miał rację.. - westchnęła.
Przez chwilę znowu panowała cisza.
- Wiesz.. Jeśli będziecie miały zamiar szukać na własną rękę.. To my wam pomożemy.. To znaczy ja, Ashton i Max.. W końcu jesteśmy przyjaciółmi.. - powiedział w końcu Luke jednym tchem.
"Przyjaciółmi". Czy tak się nazywa osoby, które przez prawie osiem lat nauki odzywały się do siebie tylko w ostateczności..? Chyba nie.
- Dzięki.. - wykrztusiła w końcu - Ale chyba nie będzie takiej potrzeby.. Jak na razie tylko policja może szukać, więc..
Nagle podeszła do nich Alice przerywając jej.
- Nicole, chcesz wody? - zapytała pokazując jej butelkę mineralnej - O, hej.. - przywitała się z Luke'em.
- Hej.. Dobra to ja nie przeszkadzam.. Nicole pomyśl nad tym co mówiłem.. - powiedział chłopak i odszedł.
Alice przycupnęła na ławce obok przyjaciółki.
- O czym wy rozmawialiście? - zapytała szeptem.
Nicole szybko omówiła jej propozycję Luke'a.
- Wiesz.. To wcale nie jest taki głupi pomysł.. - powiedziała niepewnie błękitnooka gdy Nicole zamilkła.
- Może i nie głupi, ale jak ty to sobie wyobrażasz? Piątka dzieciaków szuka dziewczyny, która może być wszędzie..?
- Ale nigdy nie jest nie warto spróbować.. - Alice zmarszczyła nos.
Nicole zamyśliła się. Oboje - Luke i Alice - mieli rację. Ale.. Sami nie dadzą rady.. Poza tym rodzice na pewno się nie zgodzą..
Westchnęła.
Alice spojrzała na nią z ukosa, ale nic nie powiedziała.
Tak mijały kolejne godziny lekcyjne.
***
Ciężarówka stanęła. Sara jeszcze bardziej wcisnęła się w kąt naczepy. A jeśli ją odkryją?
Co wtedy? Co jeśli ci ludzie okażą się jakimiś zboczeńcami, albo ludźmi handlującymi organami?
Nie miała czasu na dalsze rozmyślania, bo płachta okrywająca ciężarówkę, rozchyliła się i do środka wszedł młody mężczyzna. Sara wstrzymała oddech. "Dziwny facet" włączył latarkę i zaczął przetrząsać wszystkie kąty naczepy.
Po jakimś czasie zaczął świecić centralnie w miejsce gdzie siedziała. Podszedł bliżej i zaświecił jej prosto w twarz. Skuliła się jeszcze bardziej.
- Hej, Rob! Jakaś ślicznotka tu siedzi! - zawołał.
Po chwili do paki wszedł barczysty chłop o wglądzie goryla. Podszedł do Sary i powiedział:
- Podróżujemy na gapę, hm? - warknął - Myślałaś, że ci się upiecze, ale tym razem się nie udało! - roześmiał się głośno i gardłowo.
- Wcale nie! Ja.. Ja zostałam porwana! Ktoś mnie w nocy tutaj wrzucił! Są tu nawet sznury, które przecięłam, aby się uwolnić! - podniosła kawałek jasnej liny i spojrzała na niego błagalnie.
Mężczyzna obrzucił ją przenikliwym wzrokiem.
- Myślisz, że w to uwierzę? Już nie raz słyszałem takie bajeczki! - powiedział - Masz bujną wyobraźnię ślicznotko! Mark! Zwiąż ją i zaprowadź do tego małego pokoiku na pierwszym piętrze..
Młodszy szybko wykonał polecenie (zawiązał jej również oczy) i po chwili Sara szła po nierównej nawierzchni, zręcznie prowadzona przez silnego mężczyznę. Po pięciu minutach drogi weszli do domu i po chwili dziewczyna czuła jak wchodzą po schodach. Dotarli do ich końca. Szli przez chwilę korytarzem. W pewnym momencie zatrzymali się i po chwili Sara została rozwiązana i wepchnięta do jakiegoś pomieszczenia. Upadła na ziemię i nie poruszyła się do chwili kiedy usłyszała zgrzyt klucza w zamku. Dopiero wtedy wstała, zerwała chustkę z oczu i rozejrzała się po pomieszczeniu.
Był to mały pokoik z pobielonymi wapnem ścianami, drewnianą, okurzoną podłogą i pochyłym, również drewnianym sufitem. W rogu pokoju stało łóżko z jasną pokrytą kilkoma ciemniejszymi plamami pościelą. W drugim rogu stała duża stara szafa.
Na wprost drzwi było okno, okryte zszarzałymi firankami. Sara wstała i wyjrzała przez nie.
Zobaczyła zaniedbane podwórko i wysoki płot okalający posesję. Poczuła jak łzy napływają jej do oczu. Dlaczego akurat ją to spotkało? To chyba niemożliwe, żeby miała aż takiego pecha prawda? Jeszcze raz przypomniała sobie cały wczorajszy wieczór. Siedziała w pokoju i słuchała muzyki. Jak zawsze. W pewnym momencie poczuła jak ktoś wytrąca jej telefon z ręki i oplata jej ciało grubą liną. Podnosi i szybko wynosi z domu. Kilka minut później wrzuca do ciemnej paki, a potem film się urywa.
Młodszy szybko wykonał polecenie (zawiązał jej również oczy) i po chwili Sara szła po nierównej nawierzchni, zręcznie prowadzona przez silnego mężczyznę. Po pięciu minutach drogi weszli do domu i po chwili dziewczyna czuła jak wchodzą po schodach. Dotarli do ich końca. Szli przez chwilę korytarzem. W pewnym momencie zatrzymali się i po chwili Sara została rozwiązana i wepchnięta do jakiegoś pomieszczenia. Upadła na ziemię i nie poruszyła się do chwili kiedy usłyszała zgrzyt klucza w zamku. Dopiero wtedy wstała, zerwała chustkę z oczu i rozejrzała się po pomieszczeniu.
Był to mały pokoik z pobielonymi wapnem ścianami, drewnianą, okurzoną podłogą i pochyłym, również drewnianym sufitem. W rogu pokoju stało łóżko z jasną pokrytą kilkoma ciemniejszymi plamami pościelą. W drugim rogu stała duża stara szafa.
Na wprost drzwi było okno, okryte zszarzałymi firankami. Sara wstała i wyjrzała przez nie.
Zobaczyła zaniedbane podwórko i wysoki płot okalający posesję. Poczuła jak łzy napływają jej do oczu. Dlaczego akurat ją to spotkało? To chyba niemożliwe, żeby miała aż takiego pecha prawda? Jeszcze raz przypomniała sobie cały wczorajszy wieczór. Siedziała w pokoju i słuchała muzyki. Jak zawsze. W pewnym momencie poczuła jak ktoś wytrąca jej telefon z ręki i oplata jej ciało grubą liną. Podnosi i szybko wynosi z domu. Kilka minut później wrzuca do ciemnej paki, a potem film się urywa.
Sara stała jeszcze chwilę nieruchomo wpatrując się w obraz za oknem. Nagle ciszę przerwało nagłe otworzenie drzwi. Dziewczyna odwróciła się i zobaczyła niejakiego Rob'a.
- No, no.. Szybko jak na takie chucherko.. - mruknął do siebie - Posłuchaj, panienko.. Musimy coś sobie ustalić.. - oparł się o futrynę drzwi i mówił dalej - Od dzisiaj mieszkasz u nas, i pracujesz dla nas.. To znaczy: pierzesz, prasujesz, gotujesz, sprzątasz.. Innymi słowy robisz wszystko co należy do obowiązków porządnej gospodyni.. Laura będzie ci pomagać.. - zatrzymał wysoką dziewczynę o kruczoczarnych włosach i bladej twarzy, która niosła kosz z bielizną. Spuściła głowę i ruszyła dalej. - Zaczynasz jutro od szóstej.. I pamiętaj.. Nie znoszę spóźnialskich.. - zmrużył oczy i zatrzasnął drzwi, zmykając je z powrotem na klucz.
Sara usiadła na łóżku i ukryła twarz w dłoniach.
- No, no.. Szybko jak na takie chucherko.. - mruknął do siebie - Posłuchaj, panienko.. Musimy coś sobie ustalić.. - oparł się o futrynę drzwi i mówił dalej - Od dzisiaj mieszkasz u nas, i pracujesz dla nas.. To znaczy: pierzesz, prasujesz, gotujesz, sprzątasz.. Innymi słowy robisz wszystko co należy do obowiązków porządnej gospodyni.. Laura będzie ci pomagać.. - zatrzymał wysoką dziewczynę o kruczoczarnych włosach i bladej twarzy, która niosła kosz z bielizną. Spuściła głowę i ruszyła dalej. - Zaczynasz jutro od szóstej.. I pamiętaj.. Nie znoszę spóźnialskich.. - zmrużył oczy i zatrzasnął drzwi, zmykając je z powrotem na klucz.
Sara usiadła na łóżku i ukryła twarz w dłoniach.
***
Wiem, wiem.. Beznadziejny ten koniec, ale musiałam, to jakoś zakończyć..
Mam nadzieję, że nie zabijecie mnie za długość..?
Przecież, ktoś musi skończyć ASK'a, nie? xD
OK, czekajcie cierpliwie na next :D
Do następnego!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz